poniedziałek, 31 lipca 2017

,,Drzewo kłamstw" F. Hardinge - o tym, że kłamstwo jest jak ognisko, i że gdy wyjdzie na światło dzienne, płonie... jak drzewo kłamstw



   Witam was, moi drodzy. Dziś przychodzę do was z recenzją książki otrzymanej od wydawnictwa Czarna Owca. Natknęłam się na nią szukając najnowszych premier oraz zapowiedzi. Opis jak i tytuł, nie wspominając o okładce,bardzo mnie zaintrygowały. Postanowiłam dać szansę książce,której nikt mi wcześniej nie polecił. Ostatnio czytam tylko polecone książki ze względu na ostatnią wpadkę z ,,Lilith. Dziedzictwo". Na tej książce się jednak nie zawiodłam. Oto opis z tyłu okładki:

,,Kiedy ojciec Faith ginie w tajemniczych okolicznościach, dziewczyna postanawia dojść prawdy. Przeszukując jego rzeczy, szukając śladów i wskazówek, odkrywa dziwne drzewo. Drzewo, które żywi się kłamstwami i owocuje,ujawniając skrywane sekrety.Kiedy nieprawdy wymykają się Faith spod kontroli, odkrywa, że tam, gdzie kłamstwa zwodzą i mamią, słowa prawdy burzą i niszczą..."

   Książkę napisała doświadczona brytyjska pisarka urodzona w 1973 roku - Frances Hardinge. Niestety większość jej książek nie przetłumaczono na nasz język, a z chęcią bym po nie sięgnęła. Wiem tylko, że w przygotowaniu jest ,, Śpiew kukułki"

   Wracając do książki. Jej akcja dzieje się na wyspie Vane kilkadziesiąt lat temu. Poznajemy Faith. Dziewczynę balansującą na krawędzi dorosłości, a bycia postrzeganą jako dziecko. Skąd ja to znam... mam 16 lat hah. Faith jest ,,prawie" kobietą w świecie, w którym kobieta postrzegana jako ,,coś" gorszego od mężczyzny. A mimo to chce się uczyć. Zawsze podziwia swojego ojca, podzielając jego pasje, których jako istota o ,,mniejszej czaszce" nie mogła kontynuować. Kochała ojca ponad matkę. Gdy ojciec umiera, początkuje ciąg porywających wydarzeń i zachowań z udziałem głównej bohaterki. Prawdę mówiąc polubiłam główną bohaterkę, a zdarza mi się to bardzo rzadko. Była... po prostu ludzka. Często zdarzało mi się zauważyć, że bohaterka jak ja i każdy inny normalny człowiek potrafiła na przemian krzyczeć lub myśleć, że kogoś nienawidzi, a z drugiej strony po jakimś czasie myśleć o tej osobie dobrze. To zupełnie naturalne. Psychika bohaterki jest bardzo rozbudowana. Podoba mi się to.

   ,,Nie jestem dobrym człowiekiem. 
Coś w głowie Faith wyzwoliło się, biło czarnymi skrzydłami, wzlatując pod niebo.
Nikt dobry nie mógłby czuć tego, co ja czuję. Jestem przewrotna, wściekła i pełna żalu. Nic mnie nie zbawi.
   Nie czuła się już bezradna ani zawstydzona. Była jak pełzający wąż."

   ,,Mimo wszystko czułą prawdziwą przyjemność na myśl, że jej kłamstwo przechodzi przez Vane jak tsunami, wytrącając jej wrogów z równowagi i każąc im pierzchać na wszystkie strony. Była dumna z siebie i miała poczucie władzy. Jest w tym dobra... Coraz lepsza."

   ,,To byłą najtrudniejsza część. Łatwiej było być zołzą, złą czarownicą. Być człowiekiem to rzecz niebezpieczna.
   - Ja... Jestem czasami miła, Paul - przyznała Faith. - Ja... Bardzo kocham mojego braciszka."

   Faith nie jest zła wbrew temu co mówi i myśli. Musiała się zmienić, aby poznać prawdę.

   Książka okryta jest woalem tajemniczości przez co chce się ją czytać i niezaprzeczalnie wciąga. Na początku ciężko było mi się wbić w fotel tylko dlatego, że napisana jest bardzo bogatym językiem i po przeczytaniu połowy ,,Eleonory&Patch" po prostu musiałam się przestawić. Myślę, że jedyną wadą tej książki jest stosunkowo długi wstęp przez co tytułowe drzewo kłamstw pojawia się dopiero w połowie książki. Ale gdy już się pojawia, nie sposób oderwać się od lektury. Gdy już musiałam to zrobić, przyłapywałam się na tym, że wykonując inne czynności zastanawiałam się nad dalszym biegiem wydarzeń.

,,(...)Roślina doskonale sobie radzi w ciemności i lubi przytłumione światło, a owoce wydaje tylko wtedy, kiedy karmi się ją kłamstwami"

   Fabuła książki opiera się więc na kłamstwach, które rozprzestrzenia Faith, aby poznać prawdę o śmierci swojego ojca zadając magiczny owoc z drzewa. Najlepsze w tym jest to, że bohaterka daje innym tylko sugestie kłamstwa, które rośnie jak ,,kula śniegowa staczająca się po zboczu" w miarę ilości osób, które zaczynają w tę sugestię wierzyć.

   ,,Wybierz kłamstwo, w które inni będą chcieli wierzyć(...). Będą się go trzymać, nawet jeżeli wykaże się im czarno na białym, że to fałsz. Jeżeli ktokolwiek spróbuje pokazać im prawdę, będą go atakować i walczyć o swoje do upadłego."

   ,,Ludzie byli zwierzętami, a zwierzęta to tylko zęby. Gryziesz jako pierwszy, potem gryziesz coraz częściej. To jedyny sposób, żeby przetrwać."

   W jednym fragmencie o Faith wspomniano o Paulu. Jest to mój kolejny mały zawód, ale nie wpływa on na ocenę książki. Po prostu moje szukające romansu czytelnicze serce bardzo chciało, aby Faith była z Paulem, ale niestety sprawy potoczyły się tak, że się rozczarowałam. Ale cudowna byłaby z nich para... Paul chce zostać fotografem przyrody, a Faith przyrodniczką. To byłoby piękne... No cóż. W książce nie chodziło o romans tylko o ukazanie nam istoty kłamstwa i tego jak naiwni i próżni są ludzie. Wystarczy nam niewyraźny szept, aby nasza wyobraźnia zaczęła świrować i dopowiadać własne wątki.

   Podsumowując, książka skłania do refleksji i pełna jest mrocznych tajemnic napierających na nas z każdej strony - tej książki. Z pewnością polecam wam tę pozycję i daję jej 8,5/10. Pozdrawiam i do kolejnej recenzji!💗

Za współpracę i możliwość przeczytania książki dziękuję:

Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo czarna owca

poniedziałek, 24 lipca 2017

,,Cressendo" - kto był Czarną Ręką i dlaczego Nora to dziecko?



   Witam! Dziś przybywam do was z recenzją książki, którą skończyłam wczoraj. Mowa tu o drugim tomie sagi ,,Szeptem" napisanej przez Becce Fitzpatrick - ,,Cressendo". Po pierwszym wspaniałym i trzymającym w napięciu tomie, wręcz nie mogłam doczekać się przeczytania kontynuacji, ale jak wielu z was ostrzegało mnie - odrobinę się zawiodłam.


   Fabułę książki można spłycić do śmierci ojca głównej bohaterki, poszukiwania mordercy, trudnej sytuacji sercowej głównej pary oraz niebezpieczeństwa jakie czyha na życie Nory. W dodatku każdy przyjaciel może okazać się wrogiem. A wróg... zaginioną rodziną. Oraz pojawia się tajemniczy pseudonim - Czarna Ręka.


   Cały świat przedstawiony w książce ciekawił mnie nadal tak samo jak wcześniej, jednak dziecinne pod wieloma względami, zachowanie głównej bohaterki wręcz szargało mi nerwy. W głowie miałam miliony innych - bardziej rozsądnych - rozwiązań, niż tych co robiła główna bohaterka, która przecież jest w moim wieku, jak chociażby odrzucenie Patcha. Czy naprawdę po tym co razem przeszli tak szybko można przestać ufać komuś bliskiemu? Przez parę niefortunnych zdarzeń? To co wyczyniała główna bohaterka irytowało mnie przez ponad połowę książki, ale częściowo jej wybaczałam - można było zrozumieć to co robi, jednak ja zrobiłabym inaczej.


   Teraz zastanówmy się nad fabułą. Z początku kręci się ona wokół sytuacji sercowej głównych bohaterów. Akcja dość wolno się rozkręca, jednak autorka celowo co jakiś czas zarzuca na czytelnika malutki haczyk, przez co gdy przekroczy się barierę stu stron, nie sposób oderwać się od książki. Wszystko się komplikuje, a lista podejrzanych w sprawie morderstwa ojca Nory wydłuża się i zmienia jak w kalejdoskopie. W dodatku Czarna Ręka to ktoś więcej niż podejrzany. Ktoś zakłada bractwo Nefilów. Tak, jak w poprzednim tomie, książka nabiera tempa po to, aby na końcu eksplodować kluczowymi informacjami i odpowiedziami na zadawane pytania. Ale tym razem nie byłam tak zaskoczona. Gdy pewna postać pojawiła się na początku książki, od razu wiedziałam, że to z nią jest coś nie tak i z pewnością będzie tajemniczą Czarną Ręką. I nie myliłam się. Być może, gdyby Nora była mniej zajęta komplikowaniem własnego życia też by to zauważyła? Nie wiem.


   Jednak mimo zachowania Nory książka nadal mi się podobała. Brak zaufania lub zbyt duże zaufanie to kluczowe punkty tej książki. Wygląda na to, że muszę zamówić kolejne części tej sagi. Daję jej 7/10.

   Do zobaczenia niedługo💗

piątek, 7 lipca 2017

,,Cisza” – zamilknij. Odnajdź swoją ciszę. Ponieważ każdy ma inną.



   Myślę, że przed przeczytaniem powinieneś usiąść, odetchnąć i (co najtrudniejsze) nie myśleć o niczym. Choć przez chwilkę.


,,W przeciwieństwie do tego, co sądziłem, kiedy byłem młodszy, teraz uważam, że normalnym stanem umysłu jest chaos.”


   Lubię filozofię. Lubię o niej czytać, a po każdym rozdziale zastanowić się nad jego sensem. ,,Cisza” to filozofia ciszy.


,,Czym jest cisza? Gdzie ona jest? Dlaczego teraz jest ważniejsza niż kiedykolwiek?”


  Na te trzy pytania autor odpowiada trzydziestoma trzema rozdziałami. Każdy zawiera odpowiedź. Czasami niebezpośrednią, ale wtedy rozdział zmusza nas do refleksji na jego temat. Dowiadujemy się czym jest cisza i dlaczego nikt o niej nie mówi. Dlaczego stała się dla nas nieważna, a zarazem luksusowa.


,,Żyjemy w epoce hałasu. Cisza znalazła się pod presją.”


   Uważam, że autor – Erling Kagge jest bardzo mądrym i doświadczonym człowiekiem. Przebył długą drogę. Jest podróżnikiem i ojcem trójki dzieci, które uczy ciszy. Dlatego z jego słów płyną bardzo ważne mądrości. Takie, których nie zauważamy na co dzień.


   ,,Rozpoznaję ten strach o którym pisze Fosse. Niejasny lęk przed czymś, o czym prawie nic nie wiem. Lęk, który sprawia, że łatwo przestaję być obecny we własnym życiu,. Zamiast tego po prostu coś robię, unikam ciszy i żyję poprzez to nowe zajęcie. Wysyłam SMS-y, nastawiam muzykę, słucham radia albo po prostu pozwalam myślom biec, zamiast przystanąć i choć na moment odciąć się od świata.
    Wydaje mi się, że ów strach, którego Fosse nie nazywa słowami, to lęk przed lepszym poznaniem samego siebie. Kiedy tego unikam, czuć ode mnie tchórzem.”


   Myślę, że polecam tę książkę takim osobom jak ja, czyli korzystających czynnie z portali społecznościowych, mających miliony myśli i pomysłów na minutę, niemogących oderwać się od telefonu przez ciągłą chęć sprawdzania powiadomień i wiadomości. Po prostu uważam, że każdy potrzebuje oddechu. I tak jak ja i autor każdy powinien spróbować lewitować kilka centymetrów nad własnym łóżkiem, ciałem i umysłem.


   ,,(…)w jego opinii nieustająca ucieczka od nas samych jest rzeczywistością do tego stopnia brutalną, że my, ludzie, staramy się o niej nie myśleć. Skupiamy się o niej nie myśleć. Skupiamy się na czymś innym.
   Ma rację.
   Czy to oznacza, że ty i ja jesteśmy szaleni? Tak, sądzę, że popadamy w coraz większy obłęd.”


Książka ta nie ma wielu kryteri do oceny. Otrzymuje ode mnie 9/10. Jest po prostu mądra.


  Pozdrawiam i do zobaczenia! W szczególności chciałam podziękować @nasz.book.jedyny, od których otrzymałam tę książkę będąc wylosowana w rozdaniu na ich profilu 💗

,,Kasacja” Remigiusza Mroza, czyli pamiętaj: każdy prowadzi własną grę.



   ,,Kasacja” to książka, która była na mojej liście ,,do przeczytania” już od dawna. Pomimo przychylnych opinii moich znajomych traktowałam tę pozycję z dystansem z powodu jednego powodu. Autor jest polakiem. Teraz nie mogę uwierzyć, że taki stereotyp mógł mną tak długo kierować. Odczuwam ogromny wstyd i zwracam honor polskim autorom. Dotąd znałam tylko jednego polskiego autora XXI wieku, który pozytywnie mnie zaskoczył. Teraz mam ich dwóch. Do Augusty Doucher dołączył, a nawet przeskoczył ją mimo odmiennego gatunku Remigiusz Mróz.


,,Abyśmy mogli być wolni, jesteśmy niewolnikami prawa”


   ,,Kasacja” to thriller prawniczy. Głównymi bohaterami są: młody Kordian Oryński  – chłopak, który dopiero ukończył studia i dostał pracę w pnącej się do góry kancelarii prawniczej Żelazny & McVay oraz Joanna Chyłka – jedna z najlepszych prawniczek w firmie Żelazny & McVay, twardo stąpająca po ziemi kobieta nie dająca sobą pomiatać. Oryński trafia pod jej skrzydła i razem starają się obronić oskarżonego o podwójne zabójstwo z szczególnym okrucieństwem młodego mężczyznę. Sprawa wydaje się jasna. Ślady na narzędziach zbrodni pasują do oskarżonego, a on sam przesiedział ze zwłokami dziesięć dni w swoim mieszkaniu gdzie znalazła go policja. Oskarżony nie przyznaje się do winy, ale nie mówi także, że jest niewinny. Odpowiada milczeniem na zadawane mu pytania. Chyłka i Oryński czują, że coś się nie zgadza, a ostatecznie okazuje się, że każdy z nich uległ manipulacji  milczącego skazańca.


   ,, - Dobra, skończmy to pierdolenie – zaproponowała wreszcie.
      - Jest jednostronne.
     Przełknęła ślinę.
      - Czego ode mnie oczekujesz? – zapytała splatając dłonie na stole. Wysunęła nieco głowę w jego kierunku, by pokazać, że nie ma żadnych obaw. – Wiesz, że jestem tutaj, żeby wykonać pewną robotę. I tylko od ciebie zależy, jaką drogą pójdziemy.
     - Wykonaj robotę pod stołem – powiedział, odginając się do tyłu i opuszczając wzrok na swoje krocze.”


   Lektura wciągnęła mnie od początku do końca. Napisana jest sprawnym językiem (uprzedzam o wulgaryzmach, ale to oczywiste, że w kryminalnym światku tej książki są one na porządku dziennym), akcja dzieje się w naszych współczesnych czasach, a lokalizacje niektórych wydarzeń większość nas widziała na własne oczy jak np. Hard Rock Cafe lub Złote Tarasy. Gdyby nie próby do szkolnego koncertu, pochłonęłabym ją w całości, a i tak przeczytałam ją w bardzo krótkim czasie. Od pożyczenia od kolegi we wtorek po południu do zakończenia w sobotę rano. Tak jak głosi opinia na okładce ,,Kasacja to jazda bez trzymanki!”. Dosłownie. Ostra kobieta słuchająca rocka, uczący się aplikant i trudny do obronienia klient. To trio nieźle daje się nam we znaki. 


   Mimo, że to był mój pierwszy (dokończony, a nie odłożony po stu stronach) thriller prawniczy, jestem z siebie w pewnym sensie dumna. Pewne początkowe założenie głównych bohaterów, było dla mnie zbyt oczywiste, przez co mimo ostatecznego wyroku i wytłumaczenia całej sytuacji klienta naszych prawników, spodziewałam się jakie będzie zakończenie. Nie dałam się oszukać i zwieść pozorom. Mimo tego nie byłam zawiedziona. Wręcz przeciwnie. Czułam się dodatkowo inteligentna.


   Jestem pewna, że książka jest godna polecenia wszystkim. Sama jestem nowicjuszką w tym gatunku, a ta powieść była dla mnie niezwykłym przeżyciem. Za fabułę, styl, trzymanie w napięciu oraz przywrócenie honoru polskim autorom daję tej książce 10/10.


  Teraz będę tutaj coraz częściej i widzimy się niedługo w kolejnej recenzji 💗

,,Dziewczyna z pociągu” – Zastanawiałeś/aś się kiedyś czy ciebie ktoś obserwuje?


,,Mam doskonały widok na mój ulubiony dom: dom numer piętnaście.”

   ,,Dziewczyna z pociągu” to thriller napisany przez Paule Hawkins . Historia opisana jest z perspektyw trzech kobiet, choć główną rolę odgrywa Rachel – alkoholiczka mieszkająca u znajomej od momentu rozstania z mężem, który ją zdradził. Kobieta codziennie rano i wieczorem jeździ pociągiem do i z Londynu, skąd obserwuje otoczenie. A w szczególności jeden dom, co odmieni jej życie. Następnie poznajemy Megan – kobietę, która mimo idealnego związku zdradza męża z innymi. Ostatnią kobietą jest Anna – nowa żona byłego męża Rachel wiecznie zajęta dzieckiem i dążeniem do swojego ideału rodziny.

  
   Książkę upolowałam na promocji w Biedronce. Gdy zobaczyłam ją na półce stwierdziłam, że taka okazja może się nie powtórzyć, a bardzo chciałam przeczytać tę książkę przed nowym thrillerem psychologicznym tej autorki ,,Zapisane na wodzie”. Następnie powieść poczekała na mnie na półce.


,,Często przyłapuję się na tym, że próbuję sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz miałam znaczący kontakt fizyczny z inną osobą, ot, zwykłe przytulenie czy uścisk ręki. Gdy o tym myślę, drga mi serce.”
  
  Zacznijmy od tego, że pierwszy raz spotkałam się z tego typu thrillerem. Główna bohaterka, czyli Rachel, z początku odrzucała mnie. Uważałam ją za chorą na umyśle, psychiczną i dziwną. Gdy widziałam rozdział zatytułowany jej imieniem mój umysł krzyczał: ,,O, nie! Znowu ta psycholka!”. Jej wyobrażenia i myśli były dla mnie bardzo trudne do zniesienia. Tym bardziej jej pijackie, chore wyczyny. Ale jest to jednak tylko pierwsze wrażenie. Gdy dowiaduję się jak do tego wszystkiego doszło zaczynam jej współczuć. Od dwóch lat jej życie nie było usłane różami, a raczej ich samymi kolcami. Zrozumiałam dlaczego się stoczyła. Poza tym od momentu pewnego wydarzenia postępuje honorowo i postanawia zmienić swoje życie. Do bohaterki dociera, że ma po co żyć i ze wszystkich sił stara się pomóc, choć wiele staje jej na przeszkodzie. Koniec końców polubiłam tę bohaterkę, mimo początkowej niechęci.


,,Trudno jest nie błądzić myślami gdzie indziej, kiedy patrzy na mnie swoimi leniwymi oczami, kiedy składa ręce na kolanach i krzyżuje długie nogi. Trudno jest nie myśleć, co moglibyśmy razem robić.”

,,Widzę, jak ludzie na nas patrzą, wiem, co myślą: jaka cudowna rodzina. Pękam wtedy z dumy, z niczego nie byłam tak dumna jak z tego. Nigdy w życiu.”


   Kolejna bohaterka (Megan) była zwykłą nimfomanką z życiową traumą, a Anna kobietą, która oddałaby wszystko by wieść spokojne, idealne życie mimo tego, że kiedyś zrujnowała czyjeś. Każda z bohaterek ma inną historię i psychikę, czemu ulegamy czytając kolejne rozdziały.


    Muszę przyznać, że fabuła książki była ciekawa, a każda kolejna perspektywa w powieści dodawała do historii kolejny element układanki. Z początku niewiele się zgadzało, a Rachel swoim alkoholizmem nudziła czytelnika, ale ta książka jest jak tytułowy pociąg – nabiera rozpędu. Napisana jest również dość sprawnym językiem, chociaż zdarzyło mi się zauważyć kilka błędów logicznych w zdaniach. Zakończenie było mocne przez co przez dziesięć minut siedziałam patrząc na książkę jak sroka w gnat. Jednak tego kto był zabójcą (Kogo? Czego? Nie powiem) domyśliłam się wcześniej niż było to rozstrzygnięte w książce. Poza tym kolega (wbrew mojej woli) dał mi spojler, choć bardzo niedokładny, więc nie było tragedii.


   ,,Jedna sroczka smutek wróży, dwie – radości pełne dni. Trzy to dziewczę urodziwe… . Utykam na ,,trzy”, nie pamiętam, co jest dalej. Huczy mi w głowie, w ustach mam pełno krwi. Trzy to dziewczę urodziwe. Słyszę sroki, ich głośne skrzeczenie – śmieją się, naśmiewają się ze mnie. Całe stado: złe wieści. Widzę je teraz, są jak czarna plama na tle słońca. Nie, to nie ptaki, to coś innego. Ktoś nadchodzi. Coś mówi.
   - I zobacz. Zobacz, do czego mnie zmusiłaś.”


   Podsumowując, polecam wam tę książkę. Ma trudny temat, ale to nie problem dla dobrego czytelnika. Szczególnie jeśli lubi się książki z kryminalnym wątkiem. Mnie mocno weszła na psychikę i myślę, że jest idealna na wakacje kiedy nie ma się tak wielu spraw na głowie.
   Książka otrzymuje ode mnie 7/10 i uważam, że jest lepsza od filmowej ekranizacji, którą obejrzałam po skończeniu książki, chociaż znowu film nie był  taki zły.


Do zobaczenia w kolejnej recenzji!

sobota, 1 lipca 2017

,,Miłość, po prostu" Żurnalista.pl



  Witam. Dziś przychodzę do was z recenzją książki, która nie została jeszcze wydana. Autor książki - Żurnalista.pl, poprosił mnie o napisanie recenzji jego pierwszego dzieła. Od początku zafascynowana byłam jego twórczością na facebooku i instagramie. A teraz, po przeczytaniu, wiem, że ta książka będzie bestsellerem. Przynajmniej w blog- i  bookstagramo- sferze. Jestem pewna, że Żurnalista przemówi do waszych serc i umysłów tak jak i mnie.

,,Potrafię pisać, nie potrafię pływać. Chociaż między akapitami czuję się jak ryba w wodzie.Może wódzie, bo czasami napiszę coś, czego później żałuję."

    Zacznijmy od tego, że nie jestem pewna czy autor powinien żałować chociażby jednego swojego słowa. Jego książka składa się z pełnych emocji listów, krótkich, złotych myśli wymawiających więcej niż tysiąc słów oraz jednostronnicowych pauz, które pozwalają nam na przemyślenie każdej sentencji. Chociaż... szczerze? Połknęłam tę książkę w całości. Wir emocji i uczuć nie chciał wypuśić mnie ze swoich objęć. A na koniec? Wzruszyłam się z żalu, że to już koniec. Przecież każda kartka, nawet taka posiadająca na sobie zaledwie kilka linijek, uderzała w sedno moich prywatnych myśli i uczuć, których sama nie potrafiłabym tak precyzyjnie ująć. ,,Miłość, po prostu" to uniwersalna nauka o miłości i związanych z nią uczuciach takich jak nienawiść, wątpliwość, tęsknota, pragnienie. A wszystko to przeżywamy razem z dorosłym, wrażliwym mężczyzną jakim jest autor.

   Pozwolę sobie przytoczyć, kilka ulubionych sentencji.

,,granica

W nienawiści jest 
tak cholernie dużo 
miłości.

Dlatego wiem, że 
nadal możesz mnie 
pokochać."


,,gdy myślisz...

Gdy musisz pomyśleć czy go kochasz, 
pomogę Tobie


nie kochasz go."


,,zdrada

Jak trzeba mocno kochać 
by zdradzić? 

Nie kochać."

,,taras

Siedzę na tarasie,
widzę niebo i Ciebie.
Twoje promienie
spadają na mnie.


Słońce."


,,do Was

Podobno piszę smutne wiersze, 
a widziałaś kiedyś szczęśliwego poetę?"

   Mam ochotę rozpisać się na temat każdego z tych wierszy. Podzielić się z wami moimi odczuciami i interpretacją. Jednak nie sądzę, aby moje wywody były choć w połowie tak cenne jak kilka tych fragmentów. Każdy i tak odczuje je w swoim sercu inaczej na podstawie własnych doświadczeń. 

   Podsumowując, uważam, że moja skala 10/10 dla tej książki jest śmieszna. To brylant polskiej literatury i nie godzi się jej oceniać w ten sposób. Mój stosunek do tej książki wyrażę więc tak - miłość, po prostu. A gdy zostanie wydana nie zwlekajcie tylko kupcie swój egzemplarz. Lub jak ja, zamówicie w przedsprzedaży na żurnalista.pl. Pozdrawiam i do zobaczenia!💓

Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia