Witam was, moi drodzy. Dziś przychodzę do was z recenzją książki otrzymanej od wydawnictwa Czarna Owca. Natknęłam się na nią szukając najnowszych premier oraz zapowiedzi. Opis jak i tytuł, nie wspominając o okładce,bardzo mnie zaintrygowały. Postanowiłam dać szansę książce,której nikt mi wcześniej nie polecił. Ostatnio czytam tylko polecone książki ze względu na ostatnią wpadkę z ,,Lilith. Dziedzictwo". Na tej książce się jednak nie zawiodłam. Oto opis z tyłu okładki:
,,Kiedy ojciec Faith ginie w tajemniczych okolicznościach, dziewczyna postanawia dojść prawdy. Przeszukując jego rzeczy, szukając śladów i wskazówek, odkrywa dziwne drzewo. Drzewo, które żywi się kłamstwami i owocuje,ujawniając skrywane sekrety.Kiedy nieprawdy wymykają się Faith spod kontroli, odkrywa, że tam, gdzie kłamstwa zwodzą i mamią, słowa prawdy burzą i niszczą..."
Książkę napisała doświadczona brytyjska pisarka urodzona w 1973 roku - Frances Hardinge. Niestety większość jej książek nie przetłumaczono na nasz język, a z chęcią bym po nie sięgnęła. Wiem tylko, że w przygotowaniu jest ,, Śpiew kukułki"
Wracając do książki. Jej akcja dzieje się na wyspie Vane kilkadziesiąt lat temu. Poznajemy Faith. Dziewczynę balansującą na krawędzi dorosłości, a bycia postrzeganą jako dziecko. Skąd ja to znam... mam 16 lat hah. Faith jest ,,prawie" kobietą w świecie, w którym kobieta postrzegana jako ,,coś" gorszego od mężczyzny. A mimo to chce się uczyć. Zawsze podziwia swojego ojca, podzielając jego pasje, których jako istota o ,,mniejszej czaszce" nie mogła kontynuować. Kochała ojca ponad matkę. Gdy ojciec umiera, początkuje ciąg porywających wydarzeń i zachowań z udziałem głównej bohaterki. Prawdę mówiąc polubiłam główną bohaterkę, a zdarza mi się to bardzo rzadko. Była... po prostu ludzka. Często zdarzało mi się zauważyć, że bohaterka jak ja i każdy inny normalny człowiek potrafiła na przemian krzyczeć lub myśleć, że kogoś nienawidzi, a z drugiej strony po jakimś czasie myśleć o tej osobie dobrze. To zupełnie naturalne. Psychika bohaterki jest bardzo rozbudowana. Podoba mi się to.
,,Nie jestem dobrym człowiekiem.
Coś w głowie Faith wyzwoliło się, biło czarnymi skrzydłami, wzlatując pod niebo.
Nikt dobry nie mógłby czuć tego, co ja czuję. Jestem przewrotna, wściekła i pełna żalu. Nic mnie nie zbawi.
Nie czuła się już bezradna ani zawstydzona. Była jak pełzający wąż."
,,Mimo wszystko czułą prawdziwą przyjemność na myśl, że jej kłamstwo przechodzi przez Vane jak tsunami, wytrącając jej wrogów z równowagi i każąc im pierzchać na wszystkie strony. Była dumna z siebie i miała poczucie władzy. Jest w tym dobra... Coraz lepsza."
,,To byłą najtrudniejsza część. Łatwiej było być zołzą, złą czarownicą. Być człowiekiem to rzecz niebezpieczna.
- Ja... Jestem czasami miła, Paul - przyznała Faith. - Ja... Bardzo kocham mojego braciszka."
Faith nie jest zła wbrew temu co mówi i myśli. Musiała się zmienić, aby poznać prawdę.
Książka okryta jest woalem tajemniczości przez co chce się ją czytać i niezaprzeczalnie wciąga. Na początku ciężko było mi się wbić w fotel tylko dlatego, że napisana jest bardzo bogatym językiem i po przeczytaniu połowy ,,Eleonory&Patch" po prostu musiałam się przestawić. Myślę, że jedyną wadą tej książki jest stosunkowo długi wstęp przez co tytułowe drzewo kłamstw pojawia się dopiero w połowie książki. Ale gdy już się pojawia, nie sposób oderwać się od lektury. Gdy już musiałam to zrobić, przyłapywałam się na tym, że wykonując inne czynności zastanawiałam się nad dalszym biegiem wydarzeń.
,,(...)Roślina doskonale sobie radzi w ciemności i lubi przytłumione światło, a owoce wydaje tylko wtedy, kiedy karmi się ją kłamstwami"
Fabuła książki opiera się więc na kłamstwach, które rozprzestrzenia Faith, aby poznać prawdę o śmierci swojego ojca zadając magiczny owoc z drzewa. Najlepsze w tym jest to, że bohaterka daje innym tylko sugestie kłamstwa, które rośnie jak ,,kula śniegowa staczająca się po zboczu" w miarę ilości osób, które zaczynają w tę sugestię wierzyć.
,,Wybierz kłamstwo, w które inni będą chcieli wierzyć(...). Będą się go trzymać, nawet jeżeli wykaże się im czarno na białym, że to fałsz. Jeżeli ktokolwiek spróbuje pokazać im prawdę, będą go atakować i walczyć o swoje do upadłego."
,,Ludzie byli zwierzętami, a zwierzęta to tylko zęby. Gryziesz jako pierwszy, potem gryziesz coraz częściej. To jedyny sposób, żeby przetrwać."
W jednym fragmencie o Faith wspomniano o Paulu. Jest to mój kolejny mały zawód, ale nie wpływa on na ocenę książki. Po prostu moje szukające romansu czytelnicze serce bardzo chciało, aby Faith była z Paulem, ale niestety sprawy potoczyły się tak, że się rozczarowałam. Ale cudowna byłaby z nich para... Paul chce zostać fotografem przyrody, a Faith przyrodniczką. To byłoby piękne... No cóż. W książce nie chodziło o romans tylko o ukazanie nam istoty kłamstwa i tego jak naiwni i próżni są ludzie. Wystarczy nam niewyraźny szept, aby nasza wyobraźnia zaczęła świrować i dopowiadać własne wątki.
Podsumowując, książka skłania do refleksji i pełna jest mrocznych tajemnic napierających na nas z każdej strony - tej książki. Z pewnością polecam wam tę pozycję i daję jej 8,5/10. Pozdrawiam i do kolejnej recenzji!💗
Za współpracę i możliwość przeczytania książki dziękuję:




