poniedziałek, 2 października 2017

,,Szóska Wron" L. Bardugo - Czy odważysz się dołączyć do gangu Szumowin?



   Hej, kochani! Witajcie na mojej najnowszej recenzji. Dziś, jak już pewnie zauważyliście po tytule, opowiem wam trochę o ,,Szóstce Wron" Leigh Bardugo - autorki trylogii ,,Grisza".

   Po książkę sięgnęłam - co pewnie niezbyt chwalebne - z powodu jej wyglądu i szału na bookstagramie i nie tylko - przecież to światowy bestseller. Nie do końca wiedziałam o co w niej chodzi, bo nawet nie przeczytałam opisu, ale wiedziałam, że wiele osób ją poleca i wszyscy kochają Kaza Brekkera. To wystarczyło mi, aby po nią sięgnąć, a czy mi się spodobało? Zaraz się dowiecie.



   Zarysuję wam nieco fabułę.
Przewodniczący gangu Szumowin, Kaz Brekker otrzymuje propozycję zdobycia ogromnej fortuny. Oczywiście nie za darmo. Musi on wykonać wręcz niewykonalne zadanie, czyli włamać się do dotąd niezdobytego Lodowego Dworu i uwolnić zakładnika. Do swojego zespołu dołącza jeszcze pięć osób mających umożliwić mu to zadanie: Inej - informatorka, Jesper - strzelec, Nina - ciałobójczyni, Wylan - zabezpieczenie, Matthias - były mieszkaniec Dworu. Razem tworzą najniebezpieczniejszą grupę w mieście.

- (…) Chcesz te pieniądze czy nie?
- Nie zajmujesz się rozdawaniem prezentów. Co to za robota?
- Niewykonalna. To niemal pewna śmierć, szanse są prawie żadne, ale powinniśmy dać sobie radę…

   Głównymi postaciami w książce są osoby, których życia nie potoczyły się jak chcieli. Wylądowali w gangu bo, nie mieli innego wyjścia lub było to najlepsze wyjście spośród innych. W końcu lepiej służyć w gangu niż obsługiwać mężczyzn w domu rozkoszy. Lepiej służyć w gangu niż gnić w więzieniu. Kaz to chłopiec, któremu rany z dzieciństwa wypaliły całe człowieczeństwo. Inej to była akrobatka z dobrym sercem i wytężonym słuchem. Nina to grisza mogąca skinięciem palców zatrzymać twoje serce. Matthias to były wojownik wroga. Jesper od swoich strzałów celniejsze ma tylko riposty, a Wylan... no cóż, to syn kupca i bystry, mały naukowiec.

   Muszę zacząć od tego, że niestety nie zostałam przykuta do fotela przez tę książkę. Może było to spowodowane tym, że na początku września nie miałam czasu na czytanie, a teraz podczas choroby nie czułam się najlepiej. Albo po prostu to nie do końca mój klimat. Nigdy nie lubiłam filmów o gangach. Tę pozycję potrafiłam przestać czytać nawet w tym mianowicie "kulminacyjnym" momencie. Najzwyczajniej odkładałam książkę w połowie rozdziału i mówiłam sobie: ,,Dokończę jutro". Według mnie ten ich wielki skok dłużył się w nieskończoność. Jednak ostatnie sto stron tej książki to obrót o sto osiemdziesiąt stopni. Akcja, która przez większość czasu powoli gramoliła się po wzgórzu, nagle sturlała się po jego drugim stromym zboczu i zwroty akcji burzyły wszystkie schematy. W dodatku tego zakończenia w ogóle się nie spodziewałam i nawet jeśli często potrafię przewidzieć zakończenia książek to tutaj zostałam zupełnie zaskoczona i zszokowana. To co wydarzyło się na końcu to było coś. W dodatku styl napisania tej książki jest na tyle przyjemny, że łatwo się ją czytało.
- Właśnie udało nam się doprowadzić do tego, że zamknięto nas w najlepiej strzeżonym więzieniu na świecie. Albo jesteśmy geniuszami, albo najgłupszymi sukinsynami, jacy chodzili po ziemi. 
   Wielkim atutem książki są postacie. Każda jest dobrze wykreowana, a Kaz, Inej i Jesper to moje perełki. Jedyną wadą jaką tu widzę jest tylko wiek postaci. Myślę, że siedemnaście lat to zbyt mało, żeby w tym wieku dorobić się własnego gangu i być traktowanym poważnie przez resztę społeczeństwa, co więcej, żeby reszta mafii się bała, a ktoś powierzał takiej osobie bardzo ważne misje. Uważam ten aspekt za lekko niedopracowany. Ale skończę już krytykować. Kaz Bakker to moja kolejna książkowa miłość o wielu twarzach. Jest to tak ciekawie napisana postać, że nic tylko bić pokłony autorce. Bo przecież jak można równocześnie być mrocznie seksownym, brutalnym, pozbawionym człowieczeństwa i chcieć zabijać aby pomścić brata (jedyne wspomnienie przypominające Kazowi że kiedyś był dobrym chłopcem), a jednocześnie gdzieś w środku chyba nie być aż tak mocno zepsutym? A do tego jeszcze jego zaciekłość i sztuczki z kartami, achhh...
- Jestem biznesmenem - powiedział jej kiedyś. - Ni mniej, ni więcej. 
- Jesteś złodziejem.
- Przecież to właśnie powiedziałem, prawda?

 Inej pokochałam, ponieważ jest tajemnicza i coś łączy ją z Kazem. Poza tym ma ciekawą historię i dobre serce.
- Sztuka polega na tym, by nie upaść – odpowiedział jej wtedy ze śmiechem.
-Nie, Kaz. Sztuka polega na tym, żeby znowu się podnieść 

Za to Jesper to cały humor tej książki. Myślę, że bez niego mogło by być trochę nudno i ponuro oraz poza nielicznymi uwagami Kaza prawie w ogóle nie uśmiechałabym się do książki. Uwielbiam jego śmieszne, cięte lub sarkastyczne riposty czasem nawet w bardzo poważnych sytuacjach.
- Dorastałem na farmie – wyjaśnił Jesper.
- Nie wyglądasz.
- Pewnie, jestem chudy – odparł, kiedy wracali pośpiesznie przez stajnię – ale dzięki temu mniej moknę na deszczu.
- Jak to?
- Mniej kropli we mnie trafia.
- Czy wszyscy współpracownicy Kaza są równie dziwni jak jego ekipa?
 Kolejnymi postaciami są Nina i Matthias. Zaliczyłam ich tu razem, ponieważ oboje są praktycznie zawodowymi mordercami, choć Matthias zapewne wolałby określenie wojownik. Polubiłam ich - Ninę może trochę bardziej - ma lepsze i bardziej honorowe serce, a Matthias dopiero się odblokowuje. Nie irytowali mnie i byli w porządku. Dodatkowo ich relacja jest dosyć burzliwa - od miłości do nienawiści i tak w kółko. Ich wątek był według mnie bardzo zawiły i być może nawet ciekawy, ale jeśli miałabym wybierać to zdecydowanie Kaz i Inej skradli moje serce.

 Zaśmiała się z siebie. Nikomu nie życzyłaby miłości. To gość, którego chętnie witasz, a potem nie możesz się go pozbyć.

Nina wparowała do jego życia z wiatrem i deszczem, i wstrząsnęła jego światem. Od tamtej pory nie odzyskał równowagi.

 I kto nam został? Wylan - młody syn kupca. Szczerze mówiąc kojarzymi się on z młodsza wersją Henrego Branwella z Diabelskich Maszyn Cassandry Clare. Przeuroczy rudzielec i mózg ścisły. Bardzo go lubię i myślę, że zajmuje on u mnie miejsce zaraz po Jesperze.

- Jesper!
Zabiję tego małego kretyna!
- Czego chcesz?! – odkrzyknął.
- Zamknij oczy!
-Stamtąd nie zdołasz mnie pocałować, Wylan.
- Zrób to!
- Lepiej, żebym tego nie pożałował! – Jesper zamknął oczy.
- Zamknąłeś?
- Do diabła, Wylan, tak, za…

 Haha. A jak pewnie teraz zauważyliście to bardzo shippuję go z Jesperem, własnie przez takie fragmenty jak ten. Byliby tacy słodcyyyy...

Podsumowując to książka mi się podobała, może nie jakoś bardzo (przez jej przeciągniętą akcję), ale za super postacie, szokujące zakończenie podciągam ocenę z 6 do 8. A więc wygląda to tak -> 8/10❤
Jeśli lubicie gangi, bezwzględnych ludzi i nutę romansu oraz fantastyki to książka idealnie dla was!

Na koniec dam wam jeszcze dwa cytaty, które spodobały mi się w tej książce.
Wstyd ma większą wartość niż jakikolwiek pieniądz.
 Życie, które wiedziesz, nienawiść, którą czujesz… to trucizna, której nie mogę już dłużej pić.

Do zobaczenia niedługo, ponieważ myślę nad czymś nowym na blogu. Mam nadzieję, że podobała wam się recenzja❤

Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia