sobota, 25 listopada 2017

,,Dziwna i taki jeden" Megan Brothers - o tym, że każdy chce do kogoś należeć...


   Witam was, kochani. Niedawno skończyłam książkę pt. ,,Dziwna i taki jeden", a dziś przychodzę do was z recenzją tej pozycji. Powieść napisała Megan Brothers - autorka jeszcze dwóch innych książek lecz niestety nie wydanych w Polsce.

    Do sięgnięcia po książkę skłonił mnie tytuł, okładka i jeden napis z jej tyłu - ,,Poruszająca powieść spod znaku LGBT dla nastolatków". Teraz już z pewnością domyślacie się, że bardzo chciałam ją przeczytać. Nie oznacza to jednak, że nie miałam w stosunku do niej żadnych wymagań. Otóż miałam i to duże. Nie chciałam, aby emocje w niej ukazane były puste i nie dające do myślenia czytelnikowi.

   Przybliżę wam nieco fabułę książki. Zazwyczaj piszę własne streszczenia, ale uważam, że to z tyłu okładki jest bardzo trafne.

Lula i Rory są najlepszymi przyjaciółmi. Chodzą do tej samej szkoły, uwielbiają Autostopem przez galaktykę, a po lekcjach pasjami oglądają serial Z Archiwum X. Oboje czują, że odstają od reszty nastolatków. Łączy ich także trudna sytuacja rodzinna: mama Rory'ego pije, z kolei mama Luli odeszła dawno temu, zostawiają po sobie tylko kilka książek o aktorstwie. Wiedzą o sobie wszystko, do czasu gdy Lula odkryje, że Rory nie wspomniał jej, że wstąpił do szkolnej drużyny futbolowej, a przede wszystkim o swoim romansie z dużo starszym od siebie szefem, Andym. I to właśnie wtedy, gdy Lula zaczynała myśleć, że czuje do Rory'ego coś więcej...

Nie wiedząc kim jest bez najlepszego kumpla i kwestionując własną tożsamość seksualną, dziewczyna znika z miasteczka i wyrusza na poszukiwanie długo niewidzianej matki. Nawet nie wie, co przyniesie ta nieoczekiwana podróż...

   Lulę i Rory'ego poznajemy w momencie, gdy idą razem do szkoły, a historia pisana jest z perspektywy chłopaka. Co ciekawe połowa powieści napisana jest w ten sposób, a druga z perspektywy Luli. Wracając, w pierwszym rozdziale dowiadujemy się podstawowych informacji o bohaterach. Rory to dojrzewający chłopak, walczący z pozostałościami dziecięcej nadwagi. Jest gejem i to jedyny fakt, który ukrywa przed przyjaciółką. Lula to ta dziwna dziewczyna, nie potrafiąca znieść i zrozumieć wychodzących na jaw informacji, przez co przestaje myśleć racjonalnie. Doprowadza to do ciekawego ciągu przyczynowo-skutkowego.

 - Dlaczego tak to kochamy?
 - Co, muzykę?
 - Cokolwiek! Dlaczego kochamy to, co kochamy?
Dlaczego się w czymś zakochujemy?



   Przejdźmy teraz do najważniejszego. Co podobało, a co nie podobało mi się w książce? Zacznę może od stylu napisania książki. Pomysł na podział ról w książce bardzo przypadł mi do gustu. Dzięki temu to co w części Luli wydawało mi się niewyjaśnione zostało rozwinięte w połowie Rory'ego. Co do stylu to napisana jest jak najzwyczajniejsza młodzieżówka. Żadnych wygórowanych słów, opisów czy upiększeń. Zwyczajny tekst przekazujący fabułę książki i uczucia postaci. Ale kompletnie mi to nie przeszkadzało. Myślę, że właśnie o to chodziło w tej powieści - o historię przedstawiającą nam uczucia związane z odnajdywaniem samego siebie. Jeśli tak, to tekst jest na medal.

   A co z głównymi bohaterami? Czy są irytujący? Według mnie nie są. Może niektórych z was mogła irytować Lula. Ale myślę, że ja wybaczam jej jej zachowanie. Osoba nieznająca własnej tożsamości i na siłę szukająca jej w różnych sytuacjach, może wydawać się irytująca, ale kto z nas nigdy nie zastanawiał się nad samym sobą? Czy na pewno jestem hetero/homo? A może bi? Dorosłe osoby mogą już nie pamiętać by zadawały sobie takie pytana, ale ja sama mam szesnaście lat i widzę jak często osoby w moim otoczeniu odkrywają samych siebie lub nie potrafią się określić. Często robią to także błędnie nie wiedząc co wybrać. Po prostu w tym wieku chce się być kochanym lub kogoś kochać. Tylko kogo? Dlatego uważam, że ta pozycja to świetna propozycja do czytania dla nastolatków. Pomaga zrozumieć siebie.

To druzgocąca świadomość. Strasznie jest być samotnym. Każdy chce do kogoś należeć.

   Nie jest to też jedyna korzyść płynąca z lektury tej powieści. Opowiada ona także o przyjaźni czyli o tym co bardzo łatwo stracić w tym trudnym okresie dorastania. Historia Rory'ego i Luli to świetny przykład takiej relacji. Być może po lekturze tej książki sami ujrzycie w końcu ,,czarne ściany swojego pokoju''?

   Przejdę teraz do tego co w książce jest hejtowane najbardziej. Chodzi tu o niebywałe skupisko osób ze środowiska LGBT. Jakby nie patrzeć to prawda - szef Rory'ego jest gejem tak jak Rory, Lula sama nie wie kim jest (bi), jej ojciec sam należy do tego środowiska, a jej nowa przyjaciółka jest lesbijką. Dużo, prawda? Ale znalazłam chyba dla tego wytłumaczenie. Książka nie miała być według mnie realna pod tym względem. Myślę, że autorka po prostu chciała przedstawić nam w powieści każde z tych środowisk i pozwolić nam je zrozumieć, a przede wszystkim zrozumieć osoby znajdujące się w takich sytuacjach jak bohaterowie książki. Jeśli taki był cel to twierdzę, że jej się udało.

  Kończąc chciałam powiedzieć wam, że może książka nie jest językowym arcydziełem, ani żadną epopeją narodową. Mimo to według mnie niesie wspaniałą treść, a gdy przeczytałam ostatnią stronę nagle zdałam sobie sprawę, że smutno mi rozstawać się z tą książką. Autorka zakończyła ją w sposób nie pozostawiający mi żadnych pytań z tyłu głowy - każda sprawa została rozwiązana, a jednak nie chciałam jej kończyć. Potem po prostu zamknęłam książkę i z uśmiechem powiedziałam pod nosem - ,,Jejku, ale to było świetne..." - i własnie tego wam życzę. Tego miłego uczucia, które dotknęło mnie po zakończeniu tej powieści. Niestety nie potrafię go opisać. Po prostu sami musicie przeżyć to nietypowe uczucie katharsis. W mojej skali książki na jeden wieczór daję jej 10/10, a w skali ogólnoksiążkowej 9/10. Innymi słowy gorąco polecam!
Pozdrawiam!

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu YA tu czytam.

piątek, 3 listopada 2017

,,Królestwo Kanciarzy" L. Bardugo - Na przebaczenie trzeba sobie zasłużyć.


   Hejka, kochani. Przychodzę do was dzisiaj z recenzją ,,Królestwa kanciarzy", czyli kontynuacji ,,Szóstki Wron" pani Leigh Bardugo. Może bez zbędnego przeciągania, przejdę do zarysowania wam treści drugiego tomu.

Otóż. Akcja rozgrywa się po siedmiu dniach od ostatnich wydarzeń z pierwszej części duologii (kto widział pisać duologie? Zawsze mam wrażenie, że seria jest niedokończona). Kaz Brekker i jego ekipa zostali wystrychnięci na dudka, a cały Ketterdam patrzy na nich spode łba. Nie mają pieniędzy, sprzymierzeńców ani wzajemnego zaufania. A więc co im zostało? Ich przewaga jest jedna - mają Kuweia - chłopca, który zna recepturę na jurdę parem, czyli środek chemiczny mogący doprowadzić do chaosu na całym świecie. Ich celem jest odzyskać pieniądze, honor i poważanie wśród gangów. Za każdą cenę.

Na szacunek trzeba sobie zasłużyć.

    Postacie i świat znacie zapewne z poprzedniej części, a jeśli nie - odsyłam was do recenzji ,,Szóstki Wron". Znajdziecie tam podstawowe informacje. A ja zacznę od razu od tego, że ta część z pewnością ciekawiła mnie bardziej od poprzedniej. Wydawałoby się, że zadanie jakiemu mają stawić czoło bohaterowie w drugiej części jest banalne w porównaniu do pierwszej. Przecież uprowadzenie kogoś z nieosiągalnej Lodowej fortecy brzmi ciekawiej od odzyskiwania honoru. A jednak. Weźmy teraz pod uwagę fakt, że w pierwszej opcji punkt kulminacyjny był jeden i trwał połowę książki, a w drugiej wiele musiało się wydarzyć. Odzyskiwanie honoru przecież nie przychodzi szybko i ludzie po pierwszej lepszej akcji nie zapomną upadku ekipy Kaza na samo dno. W drugiej części działo się wiele wątków co w ogóle mnie nie nużyło i urozmaicało akcję. Szkoda tylko, że książkę musiałam przerwać na dwa tygodnie na rzecz lektury. Ale już trudno się mówi.

Nie jesteśmy naszymi ojcami.

Wstyd określa to, kim jesteś.

   Kolejną rzeczą, która bardzo podobała mi się w kontynuacji było rozwinięcie postaci i ich wątków miłosnych. Otrzymujemy flashbacki z przeszłości prawie wszystkich postaci. Dowiadujemy się, że pod tą maską okrucieństwa są poranieni wewnętrznie ludzie, którzy także kiedyś zaznali dobroci i miłości. Ale coś lub ktoś im to odebrał i stali się tym kim są dzisiaj. Być może wiedzieliśmy już to w pierwszej części. Lecz ich dogłębne historie z drugiego tomu potrafiły mnie nawet wzruszyć. Szczególnie to co spotkało Inej i to jak za każdym razem, gdy spłacała swój niekończący się dług ,,znikała". Kaz Brekker również zyskał nową twarz, którą kocham tak samo jak tą okrutną z pierwszego tomu. Niektórzy mogą uznać, że zrobił się miękki. Ale ja uważam, że on nadal z wierzchu jest tym kim był wcześniej. Po prostu wiemy co dzieje się w jego głowie przez co może traci na tajemniczości, ale przybiera na moralności. Jesper, Wylan i Matthias również mają swoje historie do opowiedzenia. A ja uwielbiam flashbacki.

Te najstraszliwsze potwory nigdy nie wyglądają jak potwory.

   Pamiętacie jak w recenzji ,,Szóstki Wron" zachwycałam się Kazem i Inej? Teraz to już moje kompletne OTP. Naprawdę. To jak ta relacja jest rozpisana to istny majstersztyk. Po postu uwielbiam wszystkie ich wspólne sceny. Myślałam, że po łazience nie stanie się nic piękniejszego, ale to co Kaz zrobił na końcu dla Inej przekracza już wszelaką skalę. Nawet nie potrafię tego opisać słowami. Po prostu żeby to zrozumieć musicie przeczytać tę książkę.

   W recenzji pierwszej części wspominałam wam, że mam nadzieje na rozwój relacji Wylana i Jespera. Jedyne co mogę wam powiedzieć to to, że się nie zawiodłam. Boziu mam taki wspaniały cytat, ale to byłby spoiler... Odczuwam wręcz fizyczny ból, że nie mogę się nim podzielić. Pokażę wam chociaż kolejne momenty kiedy przez Jespera parsknęłam śmiechem.

- Wiecie jaki jest główny proble Van Ecka?
- Nie ma ani krzty honoru? - powiedział Matthias.
- Jest beznadziejnym ojcem? - podsuneła Nina.
- Łysieje? - zasugerował Jesper.

-  (…) Jesper? Jesteś wysoki, ciemnoskóry, wyróżniasz się w tłumie…
- Wszysko to synonimy ,,wspaniałego”.
- … a to oznacza, że musisz być dwakroć ostrożniejszy od innych.
- Za wybitność się płaci.

   Zanim przejdziemy do tego jak rozwinęła się relacja Niny i Matthiasa, chciałabym was zapytać czy również uważacie lub będziecie uważać, że autorka za bardzo poturbowała Ninę w drugiej części? Po spożyciu parem Nina musi zmagać się z narkotycznym głodem, a gdy już zdrowieje i odkrywa siebie na nowo otrzymuje potężny cios od końcówki powieści. Cierpi zbyt dużo. Za to wracając do jej związku z Matthiasem to w tej części bardziej mnie do siebie przekonują. A gdy już ich polubiłam to... no właśnie. Tego też musicie dowidzieć się sami.

   Podsumowując, uważam tę część za dużo lepszą od pierwszej. Postacie, które tak pokochałam w pierwszej części, zostały jeszcze bardziej rozwinięte, akcja był gęściejsza, a koniec książki był tak dobry, że nie można by było napisać lepszego zakończenia tej duologii. Tym razem nawet nie muszę podciągać oceny książki i otrzymuje ona 8,5/10💖 Nie jest to dla mnie 10/10 chyba tylko dlatego, że nie do końca zrozumiałam ten świat oraz jakoś średnio czuję kupców i gangi jako takie, ale mimo wszystko podobała mi się ta przygoda. Szczerze polecam wam tę krótką ,,serię", ponieważ jestem pewna, że trafi w gusta wielu osób. 
Pozdrawiam!

czwartek, 2 listopada 2017

KTK - Krakowskie Targi Książki

   Witam, moi kochani. Dziś przychodzę do was z postem na temat pewnego wspaniałego wydarzenia. Mianowicie mowa tu o moich pierwszych Targach Książki na jakich miałam okazję zawitać - i z pewnością nie ostatnich!

   Decyzja  tym, że będę na wydarzeniu była chyba najbardziej spontaniczną rzeczą jaka stała się w moim życiu. Od samego początku, gdy dowiedziałam się o Targach byłam pewna, że nie pojadę. Widziałam jak inni bookstagramowicze informowali swoich obserwatorów, że będą na Targach lub mają nawet wejście blogerskie. Na wszystkie ankiety odpowiadałam, że mnie nie będzie i było mi z tego powodu bardzo smutno. Ale byłam pewna, że skoro nie jestem pełnoletnia to rodzice nie puszczą mnie samej do Krakowa (a jestem z Poznania!) na Targi Książki tym bardziej, że musiałabym załatwić sobie jakiś nocleg. Tematu Targów nie poruszyłam więc w ogóle. Lecz do czasu.
W środę przed Targami mimowolnie zaczęłam marudzić pod nosem, że tyle osób tam jedzie i znowu nie będę miała okazji nikogo poznać. Wtedy moja mama zapytała mnie: ,,To dlaczego tam nie jedziesz?". Powiem wam szczerze - byłam zszokowana tym pytaniem. Odpowiedziałam oczywiście, że to Kraków, nie mam z kim jechać i gdzie nocować. Wtedy wszystko potoczyło się bardzo szybko i stanęło na tym, że:

  • rodzice się zgadzają, 
  • dostanę od taty pieniądze na wyjazd, 
  • nocuję u koleżanki z Krakowa.

Oczywiście na email o blogerską wejściówkę było już za późno, ale 6 zł za wejście to nie majątek.

   Tak więc w piątek, od razu po szkole pojechałam na dworzec i stamtąd jechałam sześć godzin do Krakowa. W domu Gabrysi z one.more_chapter byłam o dwudziestej drugiej i tylko wykąpałam się, porozmawiałam z kochaną Gabrysią i poszłam spać.



   A teraz przeniosę się na sobotnie Targi. Kolejka do wejścia przyzwoita, panie w kasach obsługiwały szybko i uprzejmie. Powiem tylko, że cieszę się, że poszłam do Epikpage i Czwartej Strony na samym początku, ponieważ ominęłam dzikie tłumy z jakimi musiałam, a raczej wszyscy musieliśmy zmagać się od mniej więcej godziny dwunastej. Zatłoczenie było tak ogromne, że kilka razy otrzymałam z łokcia mimo, iż wydawałoby się, że na Targach KSIĄŻKI ludzie powinni być kulturalni. Ale był to chyba jedyny mankament tego wydarzenia.

   Myślę, że Targi były dobrze zorganizowane i dzięki temu łatwo odnajdywałam każde stoisko lub autora, którego szukałam (gorzej było z przejściem tymi wąziutkimi alejkami).

 Myślę, że w tym miejscu mogę pochwalić się wam co kupiłam i jakich autorów spotkałam.

Oto wszystkie rzeczy jakie upolowałam na Targach (cztery książki miałam już wcześniej, ale teraz mam w nich autografy)


Książki, które kupiłam


Autografy


Książkowe gadżety


Augusta Doucher - Do tej pani stałam piętnaście minut w kolejce mimo, że byłam trzecia. Lubi sobie porozmawiać, nie ma co. Spotkanie było dosyć przyjemne, ale trochę dziwnie zrobiło się w momencie kiedy autorka zaczęła wymuszać na mnie kupienie jej najnowszej książki. Ale przynajmniej wiem kiedy wyjdzie ostatnia część podpisywanej serii. Dodatkowo autorka robiła sobie zdjęcia z czytelnikami, a nie tylko my z nią.

  



Paulina Hendel - Tutaj stałam około pół godziny i ucinałam sobie pogawędki z dziewczynami, które stały obok. A jedna z nich czytała Dary Anioła! Gdy już dotarłam do pani Hendel, dostałam imienny autograf w obu częściach ,,Żniwiarza" i podpis z tyłu plakatu. Zapomniałam odwrócić się do zdjęcia.



Remigiusz Mróz - Do pana Mroza stałam dobre dwie i pół godziny mimo tego, że byłam naprawdę z przodu (biorąc pod uwagę jej monstrualną długość). Doprawdy nie wiem czy osoby stojące z tyłu do niego dotarły. W każdym razie pan Mróz również lubi pogaduszki, ponieważ, gdy zobaczył moje przemoknięte na dolnym brzegu książki (o, zgrozo!) zaczął opowiadać mi jak to kiedyś trzymając w jednej ręce książkę Kinga, a w drugiej kawę, potknął się i niefortunnie wylał na otwartą książkę. W tym momencie uświadomiłam sobie dlaczego tak długo stałam w kolejce po jego autografy haha. Ale wiem przynajmniej, że jest bardzo miłą osobą.



















W kolejkonie do pana Mroza z Anią

   Można by pomyśleć, że najlepszym punktem powinny być książki, autorzy, autografy i rzeczy jakie tam kupiłam. Jednak uważam, że najlepsze były spotkania z wami! Spotkać osoby, które ogląda się na YouTubie i Instagramie to spełnienie marzeń. Tym bardziej, że wszyscy byliście tacy mili i kochani💗 Zupełnie tacy jakich was widziałam w mojej głowie. Z większością z was pisałam już wcześniej i super było poznać was na żywo.

Szczególnie chciałam pozdrowić tutaj Anię z bookstagrama notalwaysbooks, którą spotkałam jako pierwszą razem z Moniką z bookstagrama smileandgreatbooks. Pierwsza osoba najbardziej cieszy💖


Potem było już jak z górki i spotykałam jedne osoby za drugimi, a nawet zapoznałam się z dwoma bardzo fajnymi dziewczynami w kolejce do pani Hendel. Wpuściłam je potem nielegalnie w kolejkę do Mroza, ale ciiii.... niech to zostanie między nami.

Kolejnymi wspaniałymi osobami były:

 PRZEPIĘKNA Karolina z bookstagrama come.book














Natalia, którą znałam już od Zlotu z bookstagrama natbooks
Fantastyczna Marta z bookstagrama luellexx
Madzia z bookstagrama madziak006
Wiktoria, której nie poznałam bez loków (ale wstyd haha) z bookstagrama libraryinvelaris
Kreatywna Monia z bookstagrama just.1morechapter
Marta z bookstagrama _oczarowana_
Przewspaniała Agnieszka z bookstagrama magical_reading
Autorka wspaniałych rysunków i zakładek Klemi z konta klemibee
Alinka z tea.books.lover
Szalona Embers z kanału Papierowa Embers
Hubert z kanału NIEwymuszony
Maja z kanału Maja K.
Paweł z kanału P42
Zuza z kanału Kulturalna Szafa
Klaudia z bookstagrama krecik_czyta_helsingissa
Ania i Marta z kanału Bestselerki
























A i tak nie spotkałam was wszystkich! Jak potem zobaczyłam ile osób było na targach, a ich nie widziałam to było mi aż przykro, że nie dałam rady się rozdwoić. Ale cóż. W takim razie widzimy się następnym razem! Co powiecie na Warszawę?
W takim razie do zobaczenia!

PS; Niektóre zdjęcia robiłam sama, inne są od kochanej Karoliny, a jeszcze inne od Moni oraz jedno od Embers<3

Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia