sobota, 30 czerwca 2018

,,Dwór Cierni i Róż" S. J. Mass - ile jesteś w stanie poświęcić w imię miłości?





   Witam wszystkich w nowej recenzji na moim blogu. Dziś na tapetę idzie książka, która niestety dość długo czekała na półce. Niestety, gdyż od razu wam powiem to, co nie jest już dla was tajemnicą (przynajmniej dla tych, którzy obserwują mój bookstagram) - kompletnie zakochałam się w tej serii! Odwrotu nie ma i bardzo żałuję, że zwlekałam tyle miesięcy z przeczytaniem tej książki. Zacznę jednak od początku.

,,Tutaj nawet własne zmysły mogą próbować cię oszukać"


    Książką, o której mówię jest - jak nie sposób nie zauważyć po tytule i zdjęciach - ,,Dwór Cierni i Róż” Sary J. Mass. Wokół tej książki, ba - całej tej serii - bookstagram huczy od samego początku i nie przestaje. Ma ona całe rzesze fanów, przez co moje zaciekawienie tą pozycją tylko rosło, jednak bałam się, że mi się nie spodoba. I co wtedy? Musiałabym chyba odwrócić się plecami do całej książkowej społeczności - oczywiście mówię to w żartach. Tak więc zaintrygowana całym tym szumem wokół nowej serii Mass wzięłam się w końcu za czytanie. Podrzucam opis jeśli jeszcze ktoś go nie zna:


,,Co może powstać z połączenia baśni o Pięknej i Bestii oraz legend o czarodziejskich istotach?

Dziewiętnastoletnia Feyre jest łowczynią – musi polować, by wykarmić i utrzymać rodzinę. Podczas srogiej zimy zapuszcza się w poszukiwaniu zwierzyny coraz dalej, w pobliże muru, który oddziela ludzkie ziemie od Prythian – krainy zamieszkanej przez czarodziejskie istoty. To rasa obdarzonych magią i śmiertelnie niebezpiecznych stworzeń, która przed wiekami panowała nad światem.

Kiedy podczas polowania Feyre zabija ogromnego wilka, nie wie, że tak naprawdę strzela do faerie. Wkrótce w drzwiach jej chaty staje pochodzący z Wysokiego Rodu Tamlin, w postaci złowrogiej bestii, żądając zadośćuczynienia za ten czyn. Feyre musi wybrać – albo zginie w nierównej walce, albo uda się razem z Tamlinem do Prythian i spędzi tam resztę swoich dni.

Pozornie dzieli ich wszystko – wiek, pochodzenie, ale przede wszystkim nienawiść, która przez wieki narosła między ich rasami. Jednak tak naprawdę są do siebie podobni o wiele bardziej, niż im się wydaje. Czy Feyre będzie w stanie pokonać swój strach i uprzedzenia?

Pełna namiętności i pasji, romantyczna, brutalna i okrutna. Jedno jest pewne: Dwór cierni i róż to z pewnością nie cukierkowa baśń w stylu Disneya…"



    Co można wywnioskować z opisu? Mamy mroczną i poszerzoną o politykę oraz świat przedstawiony wersję baśni o Pięknej i Bestii. Mamy też mur rodem z ,,Gry o Tron” oraz znany nam powszechnie rasizm. Od siebie dodam, że intrygi jak u Cassandry Clare komplikują to wszystko jeszcze bardziej. Ta mieszanka może przyciągnąć lub przerazić. Mnie dotknęły obie te rzeczy na raz jednak po przeczytaniu wiem, że wszystko to zostało zrobione z wielkim smakiem i nic nie mogłabym nazwać bezczelną kopią czy nudnym schematem. ,,Dwór Cierni i Róż” to według mnie obowiązkowa pozycja dla miłośników fantasy. Powieść ta wciągnęła mnie tak mocno, że nie miałam ochoty na nic innego niż chłonięcie kolejnych rozdziałów tego cudeńka. Z ciężkim sercem przerywałam ją, aby wyspać się na kolejny dzień szkoły czy też zakończenie roku, więc domyślacie się pewnie, jak ciekawa jest ta książka.

,,W lesie piękno nie ma żadnego znaczenia."
    Dla mnie świat przedstawiony w tej powieści to rozbudowana o ilość dworów i obyczajowość kraina prawdomównych fearies C. Clare przed powstaniem Nocnych Łowców. Kraina ta jest równie tajemnicza, intrygująca, magiczna i nieprzewidywalna jednak jej wyjątkowość warunkuje kreatywne rozwinięcie baśni, którą zna każdy od dziecka. W dodatku postacie stworzone przez autorkę są wspaniałe, realistyczne, na swój sposób ludzkie i naturalne. Znajdziemy zarówno postacie okrutne, chciwe i ociekające ironią jak i te miłe, pomocne i wytrwałe, jednak nie wszyscy są tacy czarno-biali. Większość jest raczej czarna niż biała lub raczej biała niż czarna. Sarah J. Mass sprawiła, że potrafimy znaleźć zrozumienie zarówno dla postaci  złych jak i dobrych co jest według mnie wielkim sukcesem, gdyż nawet nie potrafię zliczyć ile razy w jakiejś randomowej książce postać była zła BO TAK. Tutaj znamy motywy i potrafimy choć w części zrozumieć dlaczego ktoś stał się takim jakim jest.

,,Magia... W s z y s t k o  wokoło było magią i wprost raniło mi serce."

    Poza ogólnym uwielbieniem co do świata stworzonego prze Sarę J. Mass to chciałabym również wyrazić to, że pokochałam główną bohaterkę(CUD!) i Bestię. Nawet kiedy Feyra mogłaby mnie zirytować swoim zachowaniem to myślałam sobie wtedy - hej, może zrobiła głupio, ale ja też chyba postąpiłabym podobnie w tej sytuacji. Tak więc wybaczam jej te nieliczne momenty. Co do Bestii... piszę tę recenzję po przeczytaniu już drugiego tomu i wiem, że bardzo kochałam go po pierwszym tomie, ale TERAZ wiem, że był to OLBRZYMI błąd, a to boli. 


   Przyszedł czas, aby podsumować tę powieść jednak rozpisywać się nie będę, a powtórzę to co wcześniej. Po prostu - jeśli jesteście gotowi na mroczne, klimatyczne i kreatywne rozszerzenie baśni o Pięknej i Bestii podszyte mnogością intryg, zwrotów akcji i tajemnic to historia idealnie dla was! Ja oceniłam ją na 10/10❤ i myślę, że trudno będzie jakiejkolwiek innej książce przebić ją w tym roku. W dodatku obawiam się, że Cassandra Clare ma konkurencję na mojej półce chwały. Do zobaczenia w kolejnej recenzji!

niedziela, 17 czerwca 2018

,,Niedźwiedź i słowik" K. Arden - daj się pochłonąć baśniowej historii


    Witam! Dzisiaj zrecenzuję dla was książkę, o której wcale nie tak dawno było bardzo głośno, a ja sama wstawiłam z jej udziałem mnóstwo zdjęć (okładka jest wprost obłędna!). Jak po tytule widzicie mowa tu o ,,Niedźwiedziu i słowiku" Katherine Arden. Jednak okładka i tytuł powieści mogą wprowadzać nas w błąd każąc nam sądzić, że jest to historyjka dla dzieci. Nic bardziej mylnego! Jeśli czytałbyś tę książkę swojemu dziecku do poduszki to nocą śniłyby mu się koszmary i sam
nastraszyłbyś swoją pociechę nie gorzej niż opiekunka młodego Starka w pierwszym sezonie ,,Gry o tron". Teraz przejdźmy do opisu tej powieści:

,,Na dalekiej Rusi, na skraju pustkowia, zima trwa przez większą część roku. Podczas długich wieczorów Wasilisa i jej rodzeństwo słuchają bajek, które opowiada im niania. Wasia uwielbia zwłaszcza historię o Mrozie, błękitnookim demonie zimy. Mądrzy Rosjanie boją się go, gdyż zabiera zbłąkane dusze, wierzą także w istnienie duchów chroniących ich domostwa przed złem.

Pewnego dnia osowiały ojciec Wasi przywozi z Moskwy nową żonę. Fanatycznie nabożna macocha zakazuje rodzinie składania ofiar domowym duchom. Na wioskę zaczynają spadać kolejne nieszczęścia, a zło z lasu podkrada się coraz bliżej. By obronić rodzinę przed niebezpieczeństwem, Wasilisa przywołuje swoją skrywaną dotąd magiczną moc...

Przepiękna mroczna baśń dla dorosłych, nie tylko tych, którzy lubią magię."


   Standardowo zacznę od fabuły tejże baśnio-powieści. Chcę, aby moje recenzje były jak najbardziej wiarygodne, a więc będę mówiła szczerze. Początkowo klimat tajemniczości i magii porwał mnie w swoje objęcia tak, że nie byłam prawie w stanie przestać czytać, ale musiałam to robić - oceny na koniec roku same się nie poprawią. Potem musiałam na termin przeczytać inną książkę przez co kompletnie wybiłam się z rytmu. Dodatkowo wątek na który trafiłam po powrocie do lektury był dla mnie nieciekawy i nudny, a cała powieść wydawała mi się przereklamowana. Mimo to czytałam dalej i dzięki temu przełamałam lody - historia znów nabrała tempa, a to co działo się w świecie przedstawionym było dla mnie sprawą życia lub śmierci. Książka do samego końca trzymała mnie przy sobie tym bardziej, że atmosfera magii i baśniowości nie pozwalała się wypuścić z rąk! Jestem ciekawa czy gdyby nie ta przerwa w czytaniu nie połknęłabym całej tej książki na kilku posiedzeniach.

,,Pomagałam, jak mogłam, i zyskałam tylko ludzką nienawiść.'

   Główna bohaterka tej książki - Wasilisa, chociaż wolę wersję Wasia, gdyż nie wiedzieć czemu cały czas przekręcałam jej pełne imię na Wasillę - to ten charakter, który osobiście bardzo lubię. Odważna, mądra, wytrwała i w pewnym sensie dzika. Dzięki takiej gamie cech postać w ogóle nie była nudna czy irytująca, a jak działała to zawsze wiedziała co robi. Polubiłam także z całego serca jej nianię Dunię i brata Aloszę. Nie mogę tego powiedzieć niestety o jej macosze Annie Iwanownie i o popie Konstantym, w których irytował mnie każdy cal ich istnienia, ale to miały być takie postacie. Poza ludźmi warte wspomnienia są również baśniowe istoty, które bardzo przypadły mi do gustu, a w szczególności czarty domowe. Autorka w świetny sposób uchwyciła ich charaktery i związane z nimi baśnie co na przykład w przypadku opowieści o Mrozie mogłam dostrzec - niektóre z tych baśni znałam z dzieciństwa. Kreowanie i łączenie postaci to mocna strona Pani Arden.

,,Lepiej wierzyć, że wszystko jest prawdziwe."

  Uważam, że ostanie zdanie opisu należące do Library Journal świetnie opisuje całą powieść. Klimat Rosji, jej folklor i obyczajowość ukazana jest za pomocą ich baśni, czyli historii przekazywanych sobie z dziada pradziada kolejnym pokoleniom. Sama mam zamiar podstępem przemycić tę książkę pięć lat młodszej siostrze. Może jakimś cudem się uda? Bardzo chciałabym ją przekonać do tej pozycji tak samo jak chciałabym przekonać was do przeżycia tej niezwykłej przygody w skutej lodem Rosji. A może przekona was stwierdzenie, że książka w sam raz nada się dla ochłody w letnie upały? (udało mi się?😂) Ja to baśniowe cudeńko oceniłam na 9/10 i mam nadzieję, że spodoba wam się równie mocno jak mi!

Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia