Witajcie kochani! W niedzielę zakończył się #7readup u Wybredna Maruda. Wybrałam dla siebie opcję hardcorową, ale jak mi poszło? Według mnie fatalnie! Nie będę oszukiwać, ani was, ani siebie i od razu powiem, że wcale nie siedziałam przez miniony tydzień z nosem w książce. Dlatego mój wynik wcale mnie nie zadowala, ale czemu się dziwić.
Moje moje plany na poszczególne kategorie prezentowały się tak:
1. Rzadki gatunek: ,,Cienie” pana Chmielarza, gdyż mimo iż na półce mam tego gatunku dużo to coś w kółko go omijam wybierając dobrze znane fantasy lub młodzieżówki.
2. Dokończ rozpoczętą serię: ,,Batawe” Augusty Doucher, gdyż ta książka wręcz krzyczy z półki, abym ją przeczytała i zakończyła tę serię.
3. Bądź na czasie: ,,Przebudzeni bogowie”, ponieważ mimo iż książek mam dużo, ta chyba jest najnowsza.
4. Lektura: ,,Kordian cz.1"
5. Polecane przez lubimyczytać.pl - ,,Call me by your name”
6. Coś co odkładam - wpasuje się tu wspomniane ,,Batawe”
7. Nowy autor - wpasuje się tu ,,Cienie”
8. Jedna książka na jedno posiedzenie - ,,Kordian cz.1", gdyż jest krótki.
9. Zachęcić kogoś do czytania
Podsumowując naliczyć tu można pięć książek, z czego przeczytałam dwie i pół, a wykonanych wyzwań jest 6. Może to nie wielka tragedia jednak liczyłam na podołaniu wszystkim wyzwaniom. No i w dodatku nie dobrnęłam nawet do 7 cm z wersji light, gdyż mój wynik to 5,5 cm.
Książki, które przeczytałam to: ,,Kordian cz.1" (2 wyzwania), ,,Cienie" (2 wyzwania) oraz połowę ,,Call me by your name" (1 wyzwanie, chociaż myślę, że przeczytałabym całą, gdybym nie czytała po angielsku).
Oczywiście podbiłam sobie wynik zachęceniem kogoś do czytania co daje mi kolejne wypełnione zadanie.
A jak poszło wam w tym roku? Lepiej? Gorzej? Może podobnie? Podzielcie się w komentarzach!
Ja natomiast postaram się bardziej przyłożyć do tego w przyszłym roku, chociaż myślę, że łatwiej mi nie będzie, gdyż maraton 24h jest dla mnie praktyczniejszy niż 7 dni czytania. Po prostu, gdy myślę o 24 godzinach to już układam sobie plan zarwania nocki, krótkiej drzemki i wydaje mi się to po prostu bardziej realnie, niż gdy myślę o całych siedmiu dniach. Mam wtedy nastawienie, że: ,,Hej, przecież nie będziesz nie spać cały tydzień, a już z pewnością nie dasz rady odciąć się od świata i znajomych. " - nie wiem czy ktoś z was też miał takie odczucia. I oczywiście nie neguję tutaj całego tego wydarzenia, jednak stwierdzam, że chyba się do tego nie nadaję 😂 Ale spokojnie, ze sobą trzeba walczyć i za rok też wezmę w tym wydarzeniu udział❤ Oprócz tego chciałam pozdrowić i podziękować Wybrednej Marudzie za zorganizowanie tego maratonu! Mam nadzieję, że poszło wam lepiej.
Do zobaczenie niebawem w recenzji ,,Cieni"!

Też wolę maratony 24h niż tygodniowe, te drugie jakoś mnie nie motywują i w sumie czytam tak jak zawsze, nie robię tego "maratonu"...
OdpowiedzUsuńA Tobie nie poszło tak źle, naprawdę jest dobrze, jak widzę te wyniki ;)
Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
Szelest Stron
Dziękuję. Niedługo robię właśnie dwa maratony 24h;) Pozdrawiam
Usuń