środa, 19 grudnia 2018

,,Pan Perfekcyjny" J. E. Ann - ile bólu może wyrządzić nam miłość oraz sumienie?




   Hej kochani. Dziś powiem wam trochę o świeżo przeczytanej książce, jaką jest pierwsza przetłumaczona i wydana w Polsce powieść Jewel E. Ann. Autorka lubuje się w w obyczajówkach z romansem w tle i nutą erotyku. Tak jest i w przypadku ,,Pana Perfekcyjnego". Jeśli kogoś interesuje opis to podrzucam:

Ta kobieta musi odejść! Niestety, jest jeden problem…

Ellen Rodgers wydawała się idealną kandydatką do zamieszkania nad biurem Flinta Hopkinsa. Miła, dobrze wyglądająca kobieta sprawiała przy tym wrażenie cichej i spokojnej. Tymczasem dziewczyna okazała się… bardzo energiczną muzykoterapeutką. Teraz Flint, zamiast skupić się na pracy, musi wysłuchiwać dźwięków bongosów, gitar i śpiewania. 

Co gorsza, Ellen jest wkurzająco szczęśliwa i odczuwa ciągłą potrzebę naruszania przestrzeni osobistej Flinta – bez przerwy poprawia mu krawat, zapina guziki w koszuli i robi wiele innych rzeczy, wprowadzających w głowie mężczyzny niezły zamęt. Na dodatek kobieta trzyma w charakterze zwierzątek domowych… szczury. Tak, szczury! 
Choć Flint marzy o wręczeniu Ellen wypowiedzenia najmu, jego autystyczny syn Harrison zdaje się przepadać za kobietą. Tych dwoje jest więc chwilowo na siebie skazanych, a z czasem ich miłosno-nienawistna relacja zaczyna się przeradzać w coś jednocześnie pięknego i tragicznego.

   Tego typu książki są zazwyczaj do bólu schematyczne. Nie ukrywam, że tak jest i w tym przypadku. Mamy dwójkę bohaterów przeciwnej płci, których do siebie ciągnie, jednak są oni wobec siebie opryskliwi. Oboje kryją pod maską traumatyczną przeszłość, która nie pozwala im się otworzyć na drugą osobę. Wszyscy to znamy. Jednak myślę, że takie powieści są pisane według tych schematów, aby nie męczyć czytelnika i mógł całkowicie zrelaksować się nad lekturą. I to jest ok! Jak ktoś nie szuka nic ambitnego, to nikt nie broni czytać takich powieści. ALE sztuką jest przełamać ten schemat i dodać coś od siebie. W tej książce to otrzymamy, a jest nim autystyczny syn Flinta, który komplikuje wiele wątków. Dzięki niemu zakończenie nie wydaje się takie oczywiste. Jednak do rzeczy.

,,Nucę, by zapomnieć o pierwszym mężczyźnie, który mnie dotykał. Nucę, by zapomnieć o bólu płynącym z wiedzy, że już nigdy mnie nie dotknie."
 ,,- (...) Żyj lub umrzyj, Flint, ale nie siedź bezczynnie pośrodku... tylko egzystując."

   Wrócę do naszej dwójki bohaterów. W opisie jest to genialnie ujęte, gdyż nasza Ellen jest z początku naprawdę wkurzająco szczęśliwa. W dodatku bez przerwy nuci, co irytowało mnie nawet jak tego nie słyszałam, bo przecież tylko o tym czytałam. A jednak. Jej reakcje na zwrócenie uwagi co do nucenia irytowały mnie jeszcze bardziej, bo Ellen zazwyczaj starała się nam wmówić, że robi to zupełnie nieświadomie. Nasz Flint "Perfekcyjny" też na początku taki perfekcyjny nie był według mnie, gdyż myślał jedno, a robił drugie, co także doprowadzało mnie do szału. W skrócie - nie miałam przyjemnego początku z tą pozycją. 

,,Świat się czasami kończy i zapomina zabrać cię ze sobą."
,,Nigdy nie żałuj, że kogoś kochasz. Rób to dla siebie, nie dla innych."  

   Sytuacja co do bohaterów zmieniła się diametralnie, gdy poznałam ich przeszłość. Zaczęłam rozumieć ich dziwne zachowania i nawet nucenie Ellen zaczęło być urocze. Może się w nich zakochałam? Tego nie jestem pewna, ale z pewnością mogę wam powiedzieć, że autorka bardzo zgrabnie manipuluje emocjami czytelnika i naprawdę kibicowałam temu związkowi. Myślę, że wynika to też z tego, że wszystko to przebiega bardzo naturalnie i nie w tym sztuczności - tej mydlanej bajki, w której wszystko jest idealne i wszyscy są szczęśliwi. Powieść łamie także pewne kanony co jest naprawdę jej ogromną zaletą. Duży udział bierze w tym syn Flinta - Harrison.
Jego choroba stawia wiele przeszkód na drodze tego związku, przez co happy end wydaje się wręcz niemożliwy. A jaki będzie? O tym możecie przekonać się sami i pewnego wieczoru zasiąść z ,,Panem Perfekcyjnym" i herbatą na ulubionym fotelu, a następnie dać się pochłonąć tej historii.

,,Pragnę być jego największą siłą - i największą słabością. Pragnę, by ukrywał we mnie swoje kłamstwa i odnajdywał prawdę."
,,Ci, którzy cię kochają, powinni troszczyć się o to, o co ty się troszczysz. Pielęgnować sprawy, dzięki którym jesteś sobą." 

   Jak możecie już wiedzieć z mojego instastory, ja oceniłam tę pozycję na 7/10 i uważam, że jest ona świetnym wyborem dla miłośników pogmatwanych, a jednak schematycznych historii miłosnych. Jest to świetny odmóżdżacz, który całkowicie odgoni wasze zmartwienia z głów. Przy okazji jest to także poruszająca historia o stracie, żałobie i wybaczeniu. To już wszystko co chciałam powiedzieć o tej książce. Do zobaczenia niebawem!

,,Każdy nasz dzień naprawdę jest cudem. Milion razy unikamy czas na śmierć, dostając szansę na jedno życie. Liczby nie stoją po naszej stronie."
,,Emocje są tylko nasze. Są intymne, osobiste. Nie powinny być dobre czy złe. Nikt nie powinien mówić ci, co masz czuć, kogo kochać, jak żyć." 
Za możliwość zrecenzowania dziękuję Zuzie z Wydawnictwa Filia.

Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia