Witam was, kochani, przed chwilą skończyłam czytać ,,Tylko dobre wiadomości" Agnieszki Krawczyk, czyli polskiej autorki romansów, kryminałów i obyczajówek. Na wstępie chciałam podziękować wydawnictwu Filia za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki. Dziękuję tym bardziej, że nieczęsto sięgam po tego typu książki, ponieważ mowa tu o romansie łamanym na powieść obyczajową, jednak nie w charakterze typowych młodzieżówek. Czy książka przypadła mi do gustu? Zaraz dowiecie się mojej opinii na jej temat.
,,Kłamstwa. (...) Nawet nie zdajemy sobie sprawy, kiedy wchodzą nam w krew, stają się drugą naturą... W końcu nie potrafimy bez nich żyć. Ich wypowiadanie staje się łatwiejsze niż mówienie prawdy."
Premiera tej książki miała miejsce stosunkowo niedawno, ponieważ 31 stycznia, a ja otrzymałam ją dzień przed premierą. W dniu publikacji, zaraz po powierzchownych oględzinach okładki i opisu zaczęłam ją czytać. A oto czego dowiedziałam się na początku: Poznajemy dwie dorosłe przyjaciółki - znaną i żywiołową dziennikarkę telewizyjną Zulę Oster oraz spokojną i subtelną tłumaczkę powieści kryminalno-sensacyjnych Kamilę Rudnicką-Clement. W ich życiu pojawia się całe pasmo zmian doprowadzających kobiety do zmiany otoczenia, podejmowania dobrych lub złych życiowych decyzji, romansów oraz podróży po słonecznej Wenecji czy krakowskiej starówce. A wszystko to jest ze sobą ściśle powiązane jakimś poplątanym sznurem wydarzeń i zbiegów okoliczności. Książka zaprasza nas do swojego świata.
,,Właśnie dlatego twoje życie wygląda tak, jak wygląda. Bo zostawiasz za sobą ludzi, którzy coś stracili z powodu twojej lekkomyślności. I twoich dobrych chęci."
Jak na ,,romantyczną opowieść" co głosi napis na okładce książki, zostałam bardzo zdziwiona pierwszymi stu pięćdziesięcioma stronami, na których poznawałam tylko główne bohaterki i ich tymczasowe problemy. Nie mówię, żebym narzekała, ponieważ w książce od samego początku się coś dzieje i wcale nie nudziłam się czytając - jedna bohaterka zrezygnowała z pracy, druga otrzymała w spadku gazetę i razem przeprowadziły się do Krakowa, aby wspólnie stworzyć pismo od podstaw. Po prostu cały czas czekałam na zapowiedziany tak głośno wątek miłosny. Gdy w końcu zaczynają się dziać wydarzenia natury romantycznej, na jaw wychodzą tajemnice i kłamstwa bardzo wpływające na późniejszą fabułę powieści. Od tego momentu książka nabiera ogromnego rozpędu.
,,Od dawna była zwolenniczkę teorii o efekcie domina: czasem pozornie nic nie znaczące działanie, banalna sytuacja wywołuje katastrofę. Tylko że bardzo trudno przewidzieć, które z naszych działań wprawi w ruch tę fatalną kostkę, wywracającą w efekcie misterną konstrukcję."
Co do postaci tej powieści to nie mam większych zastrzeżeń. Nawet je polubiłam. Może pani Oster momentami mnie irytowała, a pani Rudnicka-Clement była nieco mdła, ale myślę, że wynika to z ich charakterów, a nie z nieumiejętnego napisania postaci przez autorkę. Poza tym dobrze mieć świadomość, że mamy w Polsce autorkę umiejącą przedstawiać w swoich książkach zwykłych ludzi radzących sobie z zawirowaniami codziennego życia, a nie stuprocentowych bohaterów ratujących całą ludzkość, nie posiadając przy tym, żadnych oporów czy lęków.
Jeśli miałabym zagłębić się w wątek romansu w tej książce to uważam, że został on dobrze poprowadzony, aczkolwiek oczekiwałam czegoś więcej. Chyba więcej tego co nazywamy dziś ,,chemią''. Wybronić książkę może jej fenomenalna końcówka oraz ciekawe poprowadzenie i opisanie wszystkich zaistniałych w niej związków. To jest jej zdecydowana zaleta.- Ściąłeś mu wszystkie róże? Wariat…- Zwariowałem przez ciebie
,,Nie mówił ci nikt, że wszyscy jesteśmy porąbani? Zasadniczo żaden człowiek nie mieści się w normie, bo coś takiego jak norma nie istnieje."
Dodatkową rzeczą, którą mogę powiedzieć o tej książce, są jej przepiękne opisy miast i krajobrazów, które nadawały powieści niepowtarzalny klimat. Czytając o słonecznej Wenecji, promiennym Krakowie czy zatłoczonej Warszawie cała się odprężałam i wyobrażałam sobie, że jestem tam i widzę oraz odczuwam to co nasze główne bohaterki. Z tym ułatwieniem, że fizycznie byłam już w każdym z tych malowniczych miast. To trzeba przyznać autorce - potrafi przenosić czytelnika do innych miejsc za pomocą pięknych opisów.
Podsumowując moją wypowiedź chcę wam powiedzieć tylko, że jest to miła i przyjemna lektura na lutowe, marcowe wieczory kiedy mróz już nam się znudził i z wytęsknieniem oczekujemy pierwszych promieni wiosny czy ciepła lata. Gwarantuję również, że podczas czytania tej powieści się nie zanudzicie. Książka otrzymuje ode mnie 7/10. Mam nadzieję, że podoba wam się moja opinia i zostawicie po sobie komentarz. Do zobaczenia!

Szczerze mówiąc nie lubię romansów, ale twoja recenzja mnie zaintrygowała, więc może do niej sięgnę 8}
OdpowiedzUsuńTo tak samo jak ja, a jednak mi się podoba <3 Pozdrawiam
UsuńO tak! Już nie mogę się doczekać wiosny i lata :) Dlatego jeśli będę gdzieś widziała tę książkę, to być może się skuszę ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam! ;* Dolina Książek
Świetnie oddaje ciepły klimat, więc polecam się skusić. Pozdrawiam ;*
UsuńCo prawda nie jest to gatunek po który zazwyczaj sięgam jednak nie dość, że zachwyciła mnie Twoja optymistyczna i drobiazgowa recenzja to jeszcze zauroczyły zdjęcia. Oby więcej takich blogów.
OdpowiedzUsuńObserwuję i zapraszam do mnie
pozdrawiam
czytankanadobranoc.blogspot.ie
Bardzo miło mi czytać takie komentarze. Pozdrawiam! <3
Usuń