wtorek, 4 września 2018

,,Wbrew grawitacji" J. Jonhson - a czy na ciebie czeka coś więcej?



   Witam wszystkich w nowej recenzji na moim blogu. Dziś opowiem wam o książce, którą otrzymałam od Wydawnictwa Kobiecego, a jest to jak widzicie ,,Wbrew grawitacji" Julie Johnson. Powieść ta jest bardzo wysoko oceniana jednak wciąż o niej cicho. Czy powinno być głośno? Tego dowiecie się czytając moją recenzję. Oto opis książki:


,,To coś więcej niż przyjaźń. Może nawet więcej, niż miłość.

Dwudziestoletnia Brooklyn walczy z bolesną traumą. Jako dziecko była świadkiem morderstwa ukochanej matki. Od wielu lat dręczą ją koszmary, z którymi nie jest w stanie sobie poradzić. Odcina się od ludzi i nikomu nie pozwala zbliżyć się do siebie. Nie może pozwolić, żeby ktoś ją zranił.

Wszystko zmienia się, gdy na studiach poznaje Finna, najprzystojniejszego faceta w kampusie. Zupełnie nie jest gotowa na to, jak bardzo ten intrygujący i zabawny wokalista będzie wytrwały z zdobywaniu jej miłości. Wkrótce przyciąganie między nimi staje się zbyt duże, aby byli w stanie z nim walczyć.

Jednak Brooklyn nie wie, że będzie musiała zmierzyć się z mrocznymi wspomnieniami oraz rozegrać śmiertelną grę w kotka i myszkę z nieprzewidywalnym wrogiem, który czai się tuż za rogiem."


   Na swój sposób brzmi to oryginalnie, jednak z drugiej strony bardzo schematycznie. Każdy zna tę gadkę o zamkniętej w sobie dziewczynie, przystojnym ciachu i wzajemnym przyciąganiu. Ale co z resztą opisu? Ta już ciekawi i zmusza do przeczytania. Tak więc zrobiłam i podzielę się z wami moimi odczuciami.

,,Łapałem je do słoików, gdy byłem chłopcem, patrzyłem na nie przez chwilę, a potem wypuszczałem. Wysiadywałem na łące za domem przez całą noc, czekając, aż się pojawią, czasami na próżno. Ale kiedy w końcu przybywały, to było  po prostu magiczne, wiesz? Jakby znak, że gdzieś czeka na mnie coś więcej i może jeśli będę wystarczająco cierpliwy, zdobędę to."

   Zacznę może od głównej bohaterki tej historii. Brooklyn jest szablonowym typem pięknej, szarej myszki z przebojową przyjaciółką i przejawami choroby dwubiegunowej. Muszę przyznać, że bardzo irytowała mnie ta postać całą powieść i mimo, iż jestem świadoma tego, że jej zachowanie może wynikać z przeżytej w dzieciństwie traumy to nawet tym nie potrafiłam sobie wytłumaczyć jej niektórych zachowań. Kilka razy nawet udało mi się odnieść wrażenie, że ją rozumiem, ale bardzo szybko i efektownie to niszczyła. Jak można w jednej sekundzie coś kochać, a w kolejnej już nienawidzić lub nie lubić z założenia? Być może ja i ona mamy po prostu zupełnie różne charaktery.

,,Finn Chambers była najgorszym rodzajem pokusy - czarujący, atrakcyjny, zabawny i z nieznośnie silną intuicją. Postanowiłam unikać go jak zarazy."

  Za to Finn bardzo przypadł mi do gustu. To postać w stylu mojego muzycznego (i nie tylko) idola Jamiego Campbell Bowera. Czasami miałam wrażenie, że wręcz widzę lub słyszę Jamiego mimo, że ich wygląd jest zupełnie inny. Finn powierzchownie jest sarkastyczny, seksowny i towarzyski, a pod tą fasadą kryje przykre wspomnienia, miłość do natury i niezwykłą wrażliwość. To wręcz mój ideał książkowego przystojniaka. Najchętniej ukradłabym go Brooklyn lecz łączy ich wspaniała historia i nie mam zamiaru ich rozdzielać mimo całej irytacji skierowanej do głównej bohaterki.
Mimo tego, że z dwóch polubiłam tylko jedną postać to muszę przyznać, że autorka i tak bardzo dobrze potrafi pisać postacie. Mowa tu o ich rozbudowanej przeszłości i psychice dzięki czemu z łatwością mogłam się zapoznać i zżyć z bohaterami. Nie są to płytkie postacie lecz ludzie z osobowością, a to bardzo cenię. Oprócz tego ich relacja jest bardzo zgrabnie poprowadzona i cały czas czuć między nimi chemię.

,,Wiem z doświadczenia, że zazwyczaj rzeczy, których najbardziej się boimy, w końcu okazują się dla nas najcenniejsze."

   Jeśli zaś mam powiedzieć o fabule to jest ona i dobra i zła zarazem. Całą książkę utrzymywana jest aura tajemniczości i tylko domyślamy się jaka była przeszłość Brooklyn za pomocą skrawków prześladujących jej snów. Jest to jeden z moich ulubionych sposobów prowadzenia akcji. Jednak zrobiono to dość nieumiejętnie, gdyż już długo przed potwierdzeniem, domyślałam się co się wydarzyło, a kiedy w końcu o tym czytałam, to rzucałam sarkastycznie pod nosem; ,,Łaaał.... W OGÓLE się tego nie spodziewałam. SZOK normalnie...". I ja wiem, że tego typu powieści są schematyczne, ale ta była już do bólu, ponieważ czytałam też inne książki tego gatunku i wiem, że da się ten schemat obejść tak, aby nie przeszkadzał on w odbiorze. Jednak główny zarys jest bardzo ciekawy, a końcówka wręcz wbiła mnie w siedzenie i zaparła dech w piersiach.

,,Niewielu rzeczy nienawidziłam bardziej niż czczej paplaniny: gradu pustych, nic nieznaczących słów, mających za zadanie tylko wypełnić niezręczną ciszę. Jedną z rzeczy, którą trudno było mi zrozumieć u tak zwanych ,,normalnych ludzi", był ich brak umiejętności cieszenia się spokojem. Czy aż tak obawiali się osadu innych, że uznawali za konieczność nieustanny szczebiot podtrzymujący bezpieczną i powierzchowną konwersację? Czy też obawiali się zajrzeć, choćby na krótko, w głębię swego umysłu - naprawdę zbadać własne myśli - ze strachu, że nie spodoba im się, co tam zobaczą? Nie wiedziałam."

   Poza tym jest to powieść pełna wspaniałego i poruszającego przesłania dla nas wszystkich. Definiuje ona w piękny sposób podstawowe uczucia takie jak przyjaźń, miłość, zaufanie, bezpieczeństwo czy tęsknota. Na przykładzie naszej głównej bohaterki tłumaczy jak powinny one wyglądać i kim możemy się stać kiedy jesteśmy z nich obdarci. W pewien sposób jest to urocza historia z nutą smutku i grozy. Po dłuższym zastanowieniu stwierdziłam, że jest to książka warta polecenia jako książka na jeden wieczór, która być może skłoni was do refleksji na temat własnego życia. O ile wcześniej nie wyłysiejecie z irytacji zachowaniami naszej Brooklyn na które zwyczajnie wystarczy przymknąć oko;) Ja oceniam ją jako 6,5/10 i życzę wam miłego wieczoru!

2 komentarze:

  1. Póki jeszcze trwają moje studenckie wakacje, staram się wybierać lektury nieco ambitniejsza. Ta powieść zdaje się przekąską idealną na wieczór w trakcie sesji... Ale do lutego - na całe szczęście - jeszcze dość daleko. Póki co daję sobie na wstrzymanie.

    Ściskam,
    S.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia