piątek, 5 października 2018

„Miłość i inne rośliny mięsożerne" F. Gonsalves - czy miłość oznacza autodestrukcję?



   Witam was kochani ponownie. Tym razem opowiem wam co sądzę o książce otrzymanej od wydawnictwa  Młody Book!. Jest to rodzaj młodzieżówki poruszającej problemy dotykające młodzież w XXI wieku, choć nie wykluczam ich wcześniejszego istnienia. Mowa oczywiście jak widzicie o ,,Miłości i innych roślinach mięsożernych" napisanej przez Florence Gonsalves, dla której ,,Miłość.." to debiutancka powieść. Oto opis książki:

,,Danny i Sara od zawsze snuły wspólnie plany na przyszłość. Jednego były pewne: jakkolwiek potoczą się ich losy, na zawsze pozostaną najlepszymi przyjaciółkami. Ale gdy Danny wyjeżdża na studia, przyjaciółki zaczynają się od siebie oddalać. Danny nie potrafi się przyznać Sarze, że zamiast błyszczeć na uczelni jako najlepsza studentka, trafiła do ośrodka leczenia zaburzeń odżywiania, ani że poznała tam kogoś, kto być może jest miłością jej życia. Kiedy niewyobrażalna tragedia rozdziela przyjaciółki na zawsze, Danny pogrąża się coraz głębiej w autodestruktywnym marazmie. Czy uda jej się otrząsnąć i odnaleźć w sobie siłę, by być nade wszystko sobą?"

   
      Trzeba przyznać, że opis może wyglądać dość sztampowo na pierwszy rzut oka. Jest to jednak wina bardziej tego, że dzięki bogu opis nie zdradza nam ani jednego spoilera, a nie tego, że ta lektura taka jest. Teraz po przeczytaniu widzę w nim o wiele więcej ukrytych, a ciekawych wątków. Młodzieżówka ta nie dotyka tylko przyjaźni i zaburzeń odżywiania, lecz także relacji z rodzicami, odkrywania siebie i własnej seksualności, żałoby i problemów z alkoholem. Jest to cała masa problemów poruszonych na 361 stronach jakie posiada książka, ale autorka całkiem zręcznie sobie z tym radzi. Książkę czyta się szybko, przyjemnie, ale bawiąc również uczy, przejmuje i skłania do przemyśleń nad... samym sobą.

,,Problemem w kłamaniu jest to, że czasami już dłużej nie da się kłamać.Natomiast dobrą stroną kłamania jest to, że w końcu prowadzi ono do prawdy. Słowem kluczowym jest tutaj w końcu."
    Co do tempa akcji czy języka nie mam się do czego przyczepić, gdyż język zastosowany jest bardzo naturalny i niewymuszony, a akcja nie nudziła mnie ani przez chwilę. Może nie zostałam wbita w fotel, ale z przyjemnością do niej wracałam wieczorami. Przy okazji pani Gonsalves starała się rozrzedzić kłębiące się burzowe chmury nad głowami naszych bohaterów dawką humoru, który niekiedy nawet mimo tego, że bywał czarny odciągał mnie od popadnięcia nostalgię czy przygnębienie. Docenić tu trzeba bezpośredniość autorki w przekazywaniu uczuć z równoczesnym ich tłumieniem, co wspaniale oddaje genezę książki.
 
,,(...) w moim świecie wszystko jest rozjechane przez buldożer. Śmierdzi tam gumą i śmieciami, i nikt nie może spać przez hałasujące spychacze, ale na skraju tego świata, całkiem na uboczu, dwa malutkie kwiatki, które wyglądają jak chwasty, rosną nieśmiało i blisko siebie, kwitną pomimo panującego naokoło zamętu."
    Zapewne interesująca jest dla was również główna bohaterka, gdyż bywają one bardzo nijakie i często irytujące. W tym przypadku - nic podobnego! Bardzo trudno było rozgryźć mi to jaka naprawdę była Danny, a jej napiętrzające się problemy, z którymi przestawała dawać sobie radę, a musiała (z powodzeniem lub nie) starać się stawić im czoło, nie pomagały mi w mojej misji zrozumienia jaką osobą jest bohaterka. Jedno jest pewne - Danny to postać wyjątkowa w nietypowej sytuacji życiowej, która stara się w tym całym bałaganie odnaleźć siebie. Wydawać by się mogło, że w tej historii nie ma już czasu na miłość, ale powiedzmy sobie szczerze - nikt nie planuje miłości, tak więc i ona postanowiła stanąć na drodze naszej nietypowej bohaterce przysparzając jej kolejnych kłopotów. Co ciekawe autorka zostawiła na zakończenie notkę, aby nie naśladować Danny, ani nie zastanawiać się nad konsekwencją jej poglądów - po prostu taka była Danny - fikcyjna postać zmagająca się z wieloma poważnymi problemami.
,,Jak inaczej wytłumaczyć to, że właśnie zostałaś podzielona na najmniejsze kawałeczki, ale się nie rozpadłaś, wręcz przeciwnie - jesteś bardziej całością niż kiedykolwiek przedtem?"

   Jest to powieść może nie tyle co wzruszająca, ale poruszająca. Dopiero po jej zakończeniu dotarło do mnie jak subtelnie wkradła mi się do serca, aby następnie zadać mi w nie cios od środka. Zarazem piękna, urocza, smutna i okrutna historia Danny odkrywającej siebie na nowo, może być pouczająca dla nas wszystkich, gdyż wszyscy utraciliśmy kiedyś coś ważnego, a potem musieliśmy sobie wszystko poukładać od początku. Ta mocna i mądra młodzieżówka zasługuje na 9/10 w mojej skali i serdecznie wam ją polecam. Do zobaczenia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia