,,Nowa powieść Wojciecha Chmielarza, laureata nagrody Wielkiego Kalibru.
W Milanówku giną dwie kobiety – córka i konkubina słynnego gangstera. Zastrzelono je z broni podkomisarza Kochana, a on sam znika. Dzwoni jednak do Mortki i prosi o pomoc – ktoś go wrabia.
W tym samym czasie aspirantka Sucha próbuje rozwikłać sprawę nagrania z ukrytej kamery, na którym widać, jak kilku mężczyzn gwałci chłopaka. Zidentyfikowała wysoko postawionych polityków. Wie, że jeśli ujawni nagranie, wszystkiego się wyprą. W dodatku chłopak popełnił samobójstwo.
Mortka i Sucha postanawiają sobie pomóc – jeszcze nie wiedzą, że ich śledztwa się łączą i że staną oko w oko ze śmiercią. Mnożą się pytania. Komu jest na rękę wina Kochana? Czy przyjaźń między komisarzem i podkomisarzem przetrwa tę próbę? Komu mogą zaufać? Czy można uciec od przeszłości? A może za każdym ciągnie się jakiś cień…"
Cień... to słowo bardzo dobrze charakteryzuje każdą z postaci w tej książce. Wszyscy, nawet najtwardziej stąpający ludzie po ziemi, w tej powieści noszą na swoich barkach ogromny bagaż przeżyć nie dający o sobie zapomnieć. Dzięki temu postacie są ciekawe, ponieważ stopniowo dowiadujemy się o ich smutnej, kryminalnej lub mrocznej przeszłości. Przeszłości nie tak odległej, gdyż akcja książki rozgrywa się w 2011 roku w naszej stolicy - Warszawie.
To, że postacie są dobrze wykreowane już ustaliłam. Teraz przejdę do fabuły i prędkości akcji. Sam zamysł, fabuła i powiązanie faktów jest na bardzo wysokim poziome. Wszystko się zgadza, nie zauważyłam żadnych luk, co bardzo mi imponuje zważając na chaotyczny styl pisania autora. Jednak mimo to mam wrażenie, że nie skupiłam się na tej powieści. Wszystko ładnie się wzajemnie układało i burzyło jak w kalejdoskopie, a ja jednak zupełnie straciłam tę nutę napięcia, która według mnie powinna bezapelacyjnie towarzyszyć mi podczas czytania kryminału. Ona po prostu zgubiła się gdzieś po drodze i nie odnalazła. Tutaj chyba obwinić trzeba właśnie tempo akcji i chaotyczny tekst. Po prostu czasami zapominałam kto jest kim, a akcja specjalnie starała się zahaczać o realizm, w którym, jak wiadomo, wszystko idzie dużo wolniej i spokojniej. Dopiero ostateczna akcja i epilog postanowiły wcisnąć mnie w fotel. Ale nie tego oczekiwałam od kryminału. Owszem, mamy tu gangsterów, strzelaniny, seks, gwałty, morderstwa, groźby, szantaże i samobójstwa, ale mimo wszystko poleciłabym tę pozycję bardziej jako coś przyjemnego do czytania wieczorami na tarasie, niż jako budujący napięcie i mrożący krew w żyłach kryminał. Wiem, że teraz brzmi to śmiesznie, ale tak jest. Po prostu po 250 stronach już nawet nie zależało mi tak na rozwikłaniu głównej zagadki, jak na wątkach pobocznych, które na moje szczęście zostały pozakańczane, ale na nieszczęście - potraktowane po macoszemu.
Wracając do chaotyczności jest jeszcze jedna drobna wada, którą zdołałam zauważyć. W całej powieści znalazłam kilka - może cztery czy pięć zdań, które autentycznie zostały napisane nie ,,po polskiemu". Uznałam właśnie, że należy tu winić ten ,,poukładany" chaos Pana Chmielarza.
Podsumowując, nie mówię oczywiście, że książka była zła. Była dobra, ale zwyczajnie wymagałam od niej czegoś więcej. Po prosu trochę zawiodłam się po tym, jak bardzo podobała mi się ,,Kasacja" Remigiusza Mroza. Jeśli szukacie czegoś do przeczytania dla przyjemności i satysfakcji to oczywiście wam jej nie odradzam, a wręcz polecam. Jednak jeśli szukacie czegoś. przy czym będziecie sobie rwać włosy z głowy, to sięgnijcie po coś innego. Ja oceniłam ją jako 6,5/10. Pozdrawiam was serdecznie i do zobaczenia!
To, że postacie są dobrze wykreowane już ustaliłam. Teraz przejdę do fabuły i prędkości akcji. Sam zamysł, fabuła i powiązanie faktów jest na bardzo wysokim poziome. Wszystko się zgadza, nie zauważyłam żadnych luk, co bardzo mi imponuje zważając na chaotyczny styl pisania autora. Jednak mimo to mam wrażenie, że nie skupiłam się na tej powieści. Wszystko ładnie się wzajemnie układało i burzyło jak w kalejdoskopie, a ja jednak zupełnie straciłam tę nutę napięcia, która według mnie powinna bezapelacyjnie towarzyszyć mi podczas czytania kryminału. Ona po prostu zgubiła się gdzieś po drodze i nie odnalazła. Tutaj chyba obwinić trzeba właśnie tempo akcji i chaotyczny tekst. Po prostu czasami zapominałam kto jest kim, a akcja specjalnie starała się zahaczać o realizm, w którym, jak wiadomo, wszystko idzie dużo wolniej i spokojniej. Dopiero ostateczna akcja i epilog postanowiły wcisnąć mnie w fotel. Ale nie tego oczekiwałam od kryminału. Owszem, mamy tu gangsterów, strzelaniny, seks, gwałty, morderstwa, groźby, szantaże i samobójstwa, ale mimo wszystko poleciłabym tę pozycję bardziej jako coś przyjemnego do czytania wieczorami na tarasie, niż jako budujący napięcie i mrożący krew w żyłach kryminał. Wiem, że teraz brzmi to śmiesznie, ale tak jest. Po prostu po 250 stronach już nawet nie zależało mi tak na rozwikłaniu głównej zagadki, jak na wątkach pobocznych, które na moje szczęście zostały pozakańczane, ale na nieszczęście - potraktowane po macoszemu.
Wracając do chaotyczności jest jeszcze jedna drobna wada, którą zdołałam zauważyć. W całej powieści znalazłam kilka - może cztery czy pięć zdań, które autentycznie zostały napisane nie ,,po polskiemu". Uznałam właśnie, że należy tu winić ten ,,poukładany" chaos Pana Chmielarza.
Podsumowując, nie mówię oczywiście, że książka była zła. Była dobra, ale zwyczajnie wymagałam od niej czegoś więcej. Po prosu trochę zawiodłam się po tym, jak bardzo podobała mi się ,,Kasacja" Remigiusza Mroza. Jeśli szukacie czegoś do przeczytania dla przyjemności i satysfakcji to oczywiście wam jej nie odradzam, a wręcz polecam. Jednak jeśli szukacie czegoś. przy czym będziecie sobie rwać włosy z głowy, to sięgnijcie po coś innego. Ja oceniłam ją jako 6,5/10. Pozdrawiam was serdecznie i do zobaczenia!

