Myślę, że wszyscy fani świata Cassandry Clare wiedzą co to za książka. Każdy kto przeczytał serie Dary Anioła, Diabelskie Maszyny i Mroczne Intrygi powinien po nią sięgnąć. A dlaczego opowiem za chwilę.
Książkę zamówiłam na urodziny (po czym otrzymałam dwie, zapobiegając otrzymaniu trzeciej). Była to bardzo długo wyczekiwana pozycja w mojej biblioteczce. Cassandra Clare postanowiła obdarować fanów jej twórczości historiami jakie wydarzyły się w Akademii od momentu jej otwarcia, a ja zamierzałam ten prezent otrzymać. Cassandra Clare mnie nie zawiodła. Treść była wspaniała, a komiksy mieszczące się w środku dodawały historii uroku. Na końcu książki, autorka roztrzaskała moje serce na milion kawałków i wzruszyła mnie do łez. A przecież spodziewałam się tego! Tylko nie w tak ogromnym wymiarze... Jak zwykle dałam się przechytrzyć przebiegłej Cassandrze Clare.
Książka ta to rodzaj kontynuacji serii Dary Anioła, jednak teraz głównym bohaterem pozostaje Simon Lewis, którego wydarzenia z ,,Miasta niebiańskiego ognia" obdarły ze wspomnień. Z pomocą czarownika Magnusa Bane'a stara się je odzyskać.
,,Bez wspomnień przepadamy. A nikt nie chce, żeby przepadł ktoś, kogo się kocha."
Następnie postanawia udać się do Akademii Nocnych Łowców, aby wyszkolić się na jednego z nich. Sądzi, że w ten sposób odnajdzie drogę do samego siebie. Do tego Simona, który był bohaterem, miał piękną dziewczynę i grono wspaniałych przyjaciół. Jednak nie jest to proste zadanie. Simon boi się wzroku osób szukających w nim dawnego Simona. Łatwiej rozmawiać mu z obcymi ludźmi, niż przyjaciółką, z którą zna się od dziecka. W Akademii znajduje nowych przyjaciół i z całych sił stara się odnaleźć samego siebie.
,,Jesteśmy tym, czym uczyniła nas nasza przeszłość. Nagromadzeniem tysiąca codziennych wyborów. Możemy się zmienić, ale nigdy nie przekreślimy tego, kim byliśmy.''
W książce znajdują się także flashbacki, czyli powroty do przeszłości wprowadzone do historii Simona we wszechstronny sposób, a najczęściej podczas lekcji z różnymi osobami. Są to moim zdaniem najlepsze fragmenty książki. Poznajemy Matthew'a Branwella oraz Jamesa Herondale'a (dzieci postaci z Diabelskich maszyn). Dowiadujemy się jak wyglądała szkoła za czasów założenia Kręgu (tutaj także jakże łamiący serce wątek Michaela i Roberta). Oglądamy z bliska rytuał połączenia Emmy i Julesa więzią parabatai. Następnie fragment w krainie fearie skradł moje serce do tego stopnia, że pokochałam Marka bardziej niż Julesa. Nigdy bym nie pomyślała, że to możliwe. A jednak. Momenty te są magiczne. To zdecydowane perełki.
Bliżej poznajemy także historię pierwszego Malecowego dziecka oraz Catarinę, Helen Blackthorn i wiele innych postaci. Bardzo dopełnia to napisane wcześniej serie, które kocham całym sercem.
Zalet tej książki jest wiele. Wadę znalazłam tylko jedną. Otóż postacie takie jak Jace, Clary czy Tessa były z lekka przerysowane. Kocham je mimo to. Jace'a nie da się nie kochać. Tym bardziej przerysowanego. Jednak w niektórych przypadkach razi to troszkę w oczy.
Podsumowując, kocham tę książkę i uważam ją za jedną z najlepszych jakie napisała dla nas Cassandra Clare. Wplecione historie wspaniale zaspokoiły moją ciekawość oraz uzupełniły poprzedzające je wydarzenia. Polecam wszystkim, którzy przeczytali poprzednie serie tej autorki. Broń Boże, nie powinno się jednak od niej zaczynać. Przecież zawsze można przeczytać wszystkie dziesięć książek, a następnie chwycić za ,,Kroniki Bane'a" i ,,Opowieści z Akademii Nocnych Łowców", prawda? A szczerze do tego zachęcam.
Książce daję 9,(9)/10💖💖💖 więc polecam z całego serca!

