środa, 12 września 2018

,,Druga Szansa" K. B. Miszczuk - co może się stać, gdy jest ciemno?




   Witam was serdecznie w nowej recenzji na blogu. Dziś zajmę się ,,Drugą Szansą" Katarzyny Beraniki Miszczuk, którą czytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Uroboros. Mówiąc szczerze było to moje pierwsze spotkanie z tą autorką, ale zapewniam, że nie ostatnie. Zdradzam wam już moją opinię, ale niech tak będzie.

Cisza. Otula mnie. Miękka. Lepka. Straszna.
- Boję się…

   ,,Druga Szansa" to nietypowa książka fantasy. Trzyma w napięciu niczym kryminał, zachowując przy tym klimat horroru. Nie pozbawiono jej także niebywałej tajemniczości i grozy mrożącej krew w żyłach. Podchodząc do niej kompletnie nie spodziewałam się czegoś takiego i jedynym co przywiodło mnie do sięgnięcia po nią, był motyw utraty pamięci i tajemniczego szpitala do którego trafia nasza główna bohaterka. Podrzucam opis do przeglądu:

,,Julia budzi się w tajemniczym szpitalu. Nie poznaje własnego odbicia, nie pamięta, jak się tu znalazła. Z czasem dowiaduje się, że cała jej rodzina zginęła w pożarze. Jedynie Julii udało się przeżyć, choć na skutek odniesionych obrażeń straciła pamięć. Nazwa ośrodka, Druga Szansa, powinna napawać pacjentów otuchą... Co jednak myśleć o kobiecie, która ciągle wróży Julii śmierć, pojawiającej się nagle nieznajomej dziewczynie i szeptach rozbrzmiewających dookoła?
Najwyraźniej dzieje się tu coś dziwnego.
Julia staje się coraz bardziej zagubiona i przerażona.
Co zrobi w sytuacji, w której nie może zaufać nawet sobie?"

   Fabuła tej książki, opiera się na śledztwie Julii i jej przyjaciół z ośrodka. Szukają oni odpowiedzi na podstawowe pytania, gdyż mają oni wrażenie, że lekarze nie mówią im całej prawdy. W całe śledztwo zostajemy wciągnięci my i sami ulegamy mistrzowskim iluzjom zastosowanym przez autorkę. Tak jak bohaterowie nie wiemy co jest prawdą, a kłamstwem lub snem, a jawą. Nie mamy pojęcia komu wierzyć, a komu nie i to jest naprawdę bardzo ujmujące. Całej niebanalnej i dopracowanej akcji towarzyszy uczucie lęku, które nie opuszcza nas do samego końcowego wyjaśnienia. Zwidy i głosy są niemal namacalne dla czytelnika, dlatego nie polecam czytać tej książki na noc osobom o słabych nerwach, gdyż sama ledwo mogłam sobie na to pozwolić. W dodatku lektura ta dosłownie wbijała mnie w fotel i wywoływała ciarki na skórze.

,,Otworzyłam oczy. Zaczęły gwałtownie łzawić porażone ostrym światłem, skierowanym prosto na mnie. Zasłoniłam je sztywnymi dłońmi. Płuca wciąż domagały się tlenu. Starałam się oddychać spokojniej, by stłumić dławiącą w gardle panikę. Moje ręce.. Były takie obce. Nie moje. Ciepłe łzy płynęły po policzkach. Cisza dookoła."

   Jeśli chodzi o bohaterów to zostali oni świetnie wykreowani. Cieszę się, że zdołałam nawet polubić główną bohaterkę, która wcale nie irytuje, a jest odważna i przebiegła. Reszta bohaterów także przypadła mi do gustu, lecz nie o tyle, że polubiłam ich charaktery - niektórzy byli okropni z charakteru - a o tyle, że są oni po prostu dobrze napisani. Mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi. Po prostu każda postać, wnosi swój element układanki w historię. Nie mogą to też być rozbudowane postacie z przeszłością, gdyż cały urok tajemnicy polega na zaniku pamięci.

,,Środek dnia. Na dworze jest jasno. Przecież nic nie może mi się stać. Złe rzeczy dzieja się, gdy jest ciemno... Prawda?"

   W całej książce znalazłam tylko jeden aspekt, do którego mogłabym się doczepić. Nie chcę spoilerować, jednak uważam, że książka ta powinna być krótsza o trzydzieści stron. Wtedy cała sytuacja się rozwiązuje, a autorka chcąc dokończyć wątek poboczny, który - owszem - był ciekawy przedłużyła powieść o kilka niepotrzebnych scen, których jako czytelnik wolałabym się domyśleć, niż mieć je podane na tacy jako potwierdzenie. Mimo to uważam tę książkę za wyjątkowo udaną.

Planszeta znowu drgnęła. Zaczęła sunąć po tekturze, delikatnie trąc o wypisane na niej litery. Skamieniałam. Nie mogłam się ruszyć, chociaż chciałam krzyczeć, uciekać! Zatrzymała się na ułamek sekundy. 
- Ś… - szepnęłam.
- M…
- I…
- E…
- R…
- Ć.


   Serdecznie polecam wam tę książkę na (późne lub nie - jak kto woli) wieczory i dla mnie była ona zdecydowanie solidnym 9/10. Mam nadzieję, że zachęciła was moja opinia na jej temat, gdyż naprawdę warto, a klimat mroku idealnie nadaje się na jesień. Do zobaczenia!

Ps; Założyłam booktuba, na którym niedługo zacznę działać, a link do niego znajdziecie w opisie bookstagrama. Zapraszam!

Czytaj więcej >

wtorek, 4 września 2018

,,Wbrew grawitacji" J. Jonhson - a czy na ciebie czeka coś więcej?



   Witam wszystkich w nowej recenzji na moim blogu. Dziś opowiem wam o książce, którą otrzymałam od Wydawnictwa Kobiecego, a jest to jak widzicie ,,Wbrew grawitacji" Julie Johnson. Powieść ta jest bardzo wysoko oceniana jednak wciąż o niej cicho. Czy powinno być głośno? Tego dowiecie się czytając moją recenzję. Oto opis książki:


,,To coś więcej niż przyjaźń. Może nawet więcej, niż miłość.

Dwudziestoletnia Brooklyn walczy z bolesną traumą. Jako dziecko była świadkiem morderstwa ukochanej matki. Od wielu lat dręczą ją koszmary, z którymi nie jest w stanie sobie poradzić. Odcina się od ludzi i nikomu nie pozwala zbliżyć się do siebie. Nie może pozwolić, żeby ktoś ją zranił.

Wszystko zmienia się, gdy na studiach poznaje Finna, najprzystojniejszego faceta w kampusie. Zupełnie nie jest gotowa na to, jak bardzo ten intrygujący i zabawny wokalista będzie wytrwały z zdobywaniu jej miłości. Wkrótce przyciąganie między nimi staje się zbyt duże, aby byli w stanie z nim walczyć.

Jednak Brooklyn nie wie, że będzie musiała zmierzyć się z mrocznymi wspomnieniami oraz rozegrać śmiertelną grę w kotka i myszkę z nieprzewidywalnym wrogiem, który czai się tuż za rogiem."


   Na swój sposób brzmi to oryginalnie, jednak z drugiej strony bardzo schematycznie. Każdy zna tę gadkę o zamkniętej w sobie dziewczynie, przystojnym ciachu i wzajemnym przyciąganiu. Ale co z resztą opisu? Ta już ciekawi i zmusza do przeczytania. Tak więc zrobiłam i podzielę się z wami moimi odczuciami.

,,Łapałem je do słoików, gdy byłem chłopcem, patrzyłem na nie przez chwilę, a potem wypuszczałem. Wysiadywałem na łące za domem przez całą noc, czekając, aż się pojawią, czasami na próżno. Ale kiedy w końcu przybywały, to było  po prostu magiczne, wiesz? Jakby znak, że gdzieś czeka na mnie coś więcej i może jeśli będę wystarczająco cierpliwy, zdobędę to."

   Zacznę może od głównej bohaterki tej historii. Brooklyn jest szablonowym typem pięknej, szarej myszki z przebojową przyjaciółką i przejawami choroby dwubiegunowej. Muszę przyznać, że bardzo irytowała mnie ta postać całą powieść i mimo, iż jestem świadoma tego, że jej zachowanie może wynikać z przeżytej w dzieciństwie traumy to nawet tym nie potrafiłam sobie wytłumaczyć jej niektórych zachowań. Kilka razy nawet udało mi się odnieść wrażenie, że ją rozumiem, ale bardzo szybko i efektownie to niszczyła. Jak można w jednej sekundzie coś kochać, a w kolejnej już nienawidzić lub nie lubić z założenia? Być może ja i ona mamy po prostu zupełnie różne charaktery.

,,Finn Chambers była najgorszym rodzajem pokusy - czarujący, atrakcyjny, zabawny i z nieznośnie silną intuicją. Postanowiłam unikać go jak zarazy."

  Za to Finn bardzo przypadł mi do gustu. To postać w stylu mojego muzycznego (i nie tylko) idola Jamiego Campbell Bowera. Czasami miałam wrażenie, że wręcz widzę lub słyszę Jamiego mimo, że ich wygląd jest zupełnie inny. Finn powierzchownie jest sarkastyczny, seksowny i towarzyski, a pod tą fasadą kryje przykre wspomnienia, miłość do natury i niezwykłą wrażliwość. To wręcz mój ideał książkowego przystojniaka. Najchętniej ukradłabym go Brooklyn lecz łączy ich wspaniała historia i nie mam zamiaru ich rozdzielać mimo całej irytacji skierowanej do głównej bohaterki.
Mimo tego, że z dwóch polubiłam tylko jedną postać to muszę przyznać, że autorka i tak bardzo dobrze potrafi pisać postacie. Mowa tu o ich rozbudowanej przeszłości i psychice dzięki czemu z łatwością mogłam się zapoznać i zżyć z bohaterami. Nie są to płytkie postacie lecz ludzie z osobowością, a to bardzo cenię. Oprócz tego ich relacja jest bardzo zgrabnie poprowadzona i cały czas czuć między nimi chemię.

,,Wiem z doświadczenia, że zazwyczaj rzeczy, których najbardziej się boimy, w końcu okazują się dla nas najcenniejsze."

   Jeśli zaś mam powiedzieć o fabule to jest ona i dobra i zła zarazem. Całą książkę utrzymywana jest aura tajemniczości i tylko domyślamy się jaka była przeszłość Brooklyn za pomocą skrawków prześladujących jej snów. Jest to jeden z moich ulubionych sposobów prowadzenia akcji. Jednak zrobiono to dość nieumiejętnie, gdyż już długo przed potwierdzeniem, domyślałam się co się wydarzyło, a kiedy w końcu o tym czytałam, to rzucałam sarkastycznie pod nosem; ,,Łaaał.... W OGÓLE się tego nie spodziewałam. SZOK normalnie...". I ja wiem, że tego typu powieści są schematyczne, ale ta była już do bólu, ponieważ czytałam też inne książki tego gatunku i wiem, że da się ten schemat obejść tak, aby nie przeszkadzał on w odbiorze. Jednak główny zarys jest bardzo ciekawy, a końcówka wręcz wbiła mnie w siedzenie i zaparła dech w piersiach.

,,Niewielu rzeczy nienawidziłam bardziej niż czczej paplaniny: gradu pustych, nic nieznaczących słów, mających za zadanie tylko wypełnić niezręczną ciszę. Jedną z rzeczy, którą trudno było mi zrozumieć u tak zwanych ,,normalnych ludzi", był ich brak umiejętności cieszenia się spokojem. Czy aż tak obawiali się osadu innych, że uznawali za konieczność nieustanny szczebiot podtrzymujący bezpieczną i powierzchowną konwersację? Czy też obawiali się zajrzeć, choćby na krótko, w głębię swego umysłu - naprawdę zbadać własne myśli - ze strachu, że nie spodoba im się, co tam zobaczą? Nie wiedziałam."

   Poza tym jest to powieść pełna wspaniałego i poruszającego przesłania dla nas wszystkich. Definiuje ona w piękny sposób podstawowe uczucia takie jak przyjaźń, miłość, zaufanie, bezpieczeństwo czy tęsknota. Na przykładzie naszej głównej bohaterki tłumaczy jak powinny one wyglądać i kim możemy się stać kiedy jesteśmy z nich obdarci. W pewien sposób jest to urocza historia z nutą smutku i grozy. Po dłuższym zastanowieniu stwierdziłam, że jest to książka warta polecenia jako książka na jeden wieczór, która być może skłoni was do refleksji na temat własnego życia. O ile wcześniej nie wyłysiejecie z irytacji zachowaniami naszej Brooklyn na które zwyczajnie wystarczy przymknąć oko;) Ja oceniam ją jako 6,5/10 i życzę wam miłego wieczoru!
Czytaj więcej >

Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia