A więc tak wygląda jej historia w oryginale i tak została (a przynajmniej podobnie) przedstawiona w miedzy innymi ,,Darach Anioła" Cassandry Clare. Dlatego też sięgnęłam po tę pozycję. Zaintrygował mnie tytuł i opis mówiący o tym, że Lilith stara się przejąć kontrolę nad główną bohaterką. W dodatku okładka przyciągała jak magnes. Nie mogłam się oprzeć i zamówiłam w księgarni.Teraz jednak zastanawiam się czy dobrze zrobiłam.
Historia napisana przez Jo. E. Rach. opowiada o szesnastoletniej dziewczynie idącej do nowego liceum. Standard. Jest piękna, bogata, pewna siebie i zakochuje się w niej każdy napotkany chłopak. W tym dwa książkowe ciasteczka - Chris (wyglądający jak Jamie Campbell Bower bogaty nastolatek) oraz jego przeciwieństwo - Daniel (ciemnowłosy chłopak z sarnimi oczami, ciemną karnacją i pustym portfelem). Obaj piękni oraz posiadający traumatyczne przeżycia. Sha, bo tak ma na imię główna bohaterka, miewa dziwne sny o demonach, aniołach, dzieciach i kobietach, a w nich przejawia się pewne imię. Lilith. Początkowo Sha nie zwraca na to uwagi, ale zaczyna tracić nad tym kontrolę. Śni i odczuwa na jawie. Na razie brzmi ciekawie, prawda?
A teraz muszę was zawieść. Te ciekawe momenty zajmują tylko około 20% książki. Reszta to rozważania głównej bohaterki nad jej uczuciowymi zawirowaniami do wspomnianych chłopców. Nie martwcie się. Na koniec i tak stwierdza, że jest za młoda na związek... wrr. Poznajemy także bliżej Chrisa i Daniela, ponieważ książka napisana jest z trzech perspektyw. Pragnę także dodać, że autorka potrafi trzy razy opisać jedną sytuację tylko po to, aby zaznaczyć rywalizację między chłopcami. A więc sokoro ona (bohaterka) nie ma zamiaru pozwólcie, że wybiorę za nią. A wybieram Daniela mimo tego, że wygląd Chrisa powinien mnie zobowiązywać. Czuję się lepiej z tym, że chociaż ja wybrałam. Ufff....
Wracając... zawiodłam się. Bardzo. Pomysł na książkę świetny, ale wykonanie najwyżej średnie. Reszta książki (poza snami i jawami) napisana jest bardzo potocznym i ubogim językiem. Możemy tam usłyszeć słowa siejące zgorszenie takie jak:
,,- Skąd wiesz, że Daniel zechce się z tobą zaprzyjaźnić?
Pytanie ojca zdziwiło mnie.
- No, jak to skąd? Poza tym Daniel mnie lubi, i to razem ze swoim fiutkiem."
Taaak... słowo ,,fiutek" nie występuje tam pierwszy i ostatni raz. Ale gorzej, że po takich słowach naszej bardzo irytującej Sha, autorka na siłę stara nam się potem udowodnić jaka to jej bohaterka nie jest mądra i dojrzała (a przecież jest za młoda na związek, heh) za przeproszeniem ,,wpychając" jej w usta głębokie cytaty niczym z tumblra. Szkoda tylko, że oczy krwawią jak się na to patrzy. Mówię tu kategorycznie ,,NIE".
Tak bardzo żałuję, że fabuła książki związana z wątkiem Lilith została zepsuta resztą. Tamte fragmenty są świetne. Wciągają. Napisane są świetnym językiem. Opowiadają historię Lilith z innej perspektywy. Lilith przedstawiona jest jako dobra postać, a znów anioły i Bóg są postaciami negatywnymi. Czytając książkę żyłam od fragmentu do fragmentu strasznie męcząc się z tekstem pomiędzy (dlatego też książkę czytałam miesiąc mimo tego, że miała tylko 316 stron co powinno mi zająć tydzień). Ubolewam nad tym.
Ale jedno trzeba przyznać. Końcówka skupiona jest na Lilith (dzięki, Bogu!) i to w jaki sposób kończy się książka zmusiło mnie nawet do zastanowienia się nad kupnem drugiego tomu. Jednak boję się narazić na kupno kolejnej książki, której ponad połowa będzie opowiadała o niczym.
Podsumowując. Za 20% świetnego tekstu daję 2 punkty. Za przystojne ciasteczka z przeżyciami (Chris i Daniel), kolejny punkt. Oraz za wstrząsającą końcówkę pół punkta. Razem daje nam to 3,5/10. Raczej nie polecam...
Mam nadzieję, że spodobała wam się recenzja i wyczuliście między wierszami mój ironiczny uśmieszek. Do zobaczenia przy następnej recenzji! <3

Bardzo ciekawa recenzja :D po jej przeczytaniu raczej szybko nie sięgnę po tę książkę ;) pozdrawiam! Atramentowa Sowa :*
OdpowiedzUsuńPS. Wyczułam ironiczny uśmieszek! ;D
atramentowasowa.blogspot.com <3
Dziękuję bardzo <3 Świetnie, że mój uśmieszek jest wyczuwalny
UsuńAbsolutnie jest tutaj wyczuwalny twój ironiczny uśmieszek :D Świetna recenzja, szczerze mówiąc nawet nie słyszałam o tej książce i sięgać po nią także nie zamierzam :D
OdpowiedzUsuńhttp://pomiedzyrozdzialami.blogspot.com/
Dziękuję bardzo za miłe słowa <3
Usuń