Do sięgnięcia po książkę skłonił mnie tytuł, okładka i jeden napis z jej tyłu - ,,Poruszająca powieść spod znaku LGBT dla nastolatków". Teraz już z pewnością domyślacie się, że bardzo chciałam ją przeczytać. Nie oznacza to jednak, że nie miałam w stosunku do niej żadnych wymagań. Otóż miałam i to duże. Nie chciałam, aby emocje w niej ukazane były puste i nie dające do myślenia czytelnikowi.
Przybliżę wam nieco fabułę książki. Zazwyczaj piszę własne streszczenia, ale uważam, że to z tyłu okładki jest bardzo trafne.
Lula i Rory są najlepszymi przyjaciółmi. Chodzą do tej samej szkoły, uwielbiają Autostopem przez galaktykę, a po lekcjach pasjami oglądają serial Z Archiwum X. Oboje czują, że odstają od reszty nastolatków. Łączy ich także trudna sytuacja rodzinna: mama Rory'ego pije, z kolei mama Luli odeszła dawno temu, zostawiają po sobie tylko kilka książek o aktorstwie. Wiedzą o sobie wszystko, do czasu gdy Lula odkryje, że Rory nie wspomniał jej, że wstąpił do szkolnej drużyny futbolowej, a przede wszystkim o swoim romansie z dużo starszym od siebie szefem, Andym. I to właśnie wtedy, gdy Lula zaczynała myśleć, że czuje do Rory'ego coś więcej...
Nie wiedząc kim jest bez najlepszego kumpla i kwestionując własną tożsamość seksualną, dziewczyna znika z miasteczka i wyrusza na poszukiwanie długo niewidzianej matki. Nawet nie wie, co przyniesie ta nieoczekiwana podróż...
Lulę i Rory'ego poznajemy w momencie, gdy idą razem do szkoły, a historia pisana jest z perspektywy chłopaka. Co ciekawe połowa powieści napisana jest w ten sposób, a druga z perspektywy Luli. Wracając, w pierwszym rozdziale dowiadujemy się podstawowych informacji o bohaterach. Rory to dojrzewający chłopak, walczący z pozostałościami dziecięcej nadwagi. Jest gejem i to jedyny fakt, który ukrywa przed przyjaciółką. Lula to ta dziwna dziewczyna, nie potrafiąca znieść i zrozumieć wychodzących na jaw informacji, przez co przestaje myśleć racjonalnie. Doprowadza to do ciekawego ciągu przyczynowo-skutkowego.
Przejdźmy teraz do najważniejszego. Co podobało, a co nie podobało mi się w książce? Zacznę może od stylu napisania książki. Pomysł na podział ról w książce bardzo przypadł mi do gustu. Dzięki temu to co w części Luli wydawało mi się niewyjaśnione zostało rozwinięte w połowie Rory'ego. Co do stylu to napisana jest jak najzwyczajniejsza młodzieżówka. Żadnych wygórowanych słów, opisów czy upiększeń. Zwyczajny tekst przekazujący fabułę książki i uczucia postaci. Ale kompletnie mi to nie przeszkadzało. Myślę, że właśnie o to chodziło w tej powieści - o historię przedstawiającą nam uczucia związane z odnajdywaniem samego siebie. Jeśli tak, to tekst jest na medal.
A co z głównymi bohaterami? Czy są irytujący? Według mnie nie są. Może niektórych z was mogła irytować Lula. Ale myślę, że ja wybaczam jej jej zachowanie. Osoba nieznająca własnej tożsamości i na siłę szukająca jej w różnych sytuacjach, może wydawać się irytująca, ale kto z nas nigdy nie zastanawiał się nad samym sobą? Czy na pewno jestem hetero/homo? A może bi? Dorosłe osoby mogą już nie pamiętać by zadawały sobie takie pytana, ale ja sama mam szesnaście lat i widzę jak często osoby w moim otoczeniu odkrywają samych siebie lub nie potrafią się określić. Często robią to także błędnie nie wiedząc co wybrać. Po prostu w tym wieku chce się być kochanym lub kogoś kochać. Tylko kogo? Dlatego uważam, że ta pozycja to świetna propozycja do czytania dla nastolatków. Pomaga zrozumieć siebie.
Nie jest to też jedyna korzyść płynąca z lektury tej powieści. Opowiada ona także o przyjaźni czyli o tym co bardzo łatwo stracić w tym trudnym okresie dorastania. Historia Rory'ego i Luli to świetny przykład takiej relacji. Być może po lekturze tej książki sami ujrzycie w końcu ,,czarne ściany swojego pokoju''?
Przejdę teraz do tego co w książce jest hejtowane najbardziej. Chodzi tu o niebywałe skupisko osób ze środowiska LGBT. Jakby nie patrzeć to prawda - szef Rory'ego jest gejem tak jak Rory, Lula sama nie wie kim jest (bi), jej ojciec sam należy do tego środowiska, a jej nowa przyjaciółka jest lesbijką. Dużo, prawda? Ale znalazłam chyba dla tego wytłumaczenie. Książka nie miała być według mnie realna pod tym względem. Myślę, że autorka po prostu chciała przedstawić nam w powieści każde z tych środowisk i pozwolić nam je zrozumieć, a przede wszystkim zrozumieć osoby znajdujące się w takich sytuacjach jak bohaterowie książki. Jeśli taki był cel to twierdzę, że jej się udało.
Kończąc chciałam powiedzieć wam, że może książka nie jest językowym arcydziełem, ani żadną epopeją narodową. Mimo to według mnie niesie wspaniałą treść, a gdy przeczytałam ostatnią stronę nagle zdałam sobie sprawę, że smutno mi rozstawać się z tą książką. Autorka zakończyła ją w sposób nie pozostawiający mi żadnych pytań z tyłu głowy - każda sprawa została rozwiązana, a jednak nie chciałam jej kończyć. Potem po prostu zamknęłam książkę i z uśmiechem powiedziałam pod nosem - ,,Jejku, ale to było świetne..." - i własnie tego wam życzę. Tego miłego uczucia, które dotknęło mnie po zakończeniu tej powieści. Niestety nie potrafię go opisać. Po prostu sami musicie przeżyć to nietypowe uczucie katharsis. W mojej skali książki na jeden wieczór daję jej 10/10, a w skali ogólnoksiążkowej 9/10. Innymi słowy gorąco polecam!
- Dlaczego tak to kochamy?- Co, muzykę?- Cokolwiek! Dlaczego kochamy to, co kochamy?
Dlaczego się w czymś zakochujemy?
Przejdźmy teraz do najważniejszego. Co podobało, a co nie podobało mi się w książce? Zacznę może od stylu napisania książki. Pomysł na podział ról w książce bardzo przypadł mi do gustu. Dzięki temu to co w części Luli wydawało mi się niewyjaśnione zostało rozwinięte w połowie Rory'ego. Co do stylu to napisana jest jak najzwyczajniejsza młodzieżówka. Żadnych wygórowanych słów, opisów czy upiększeń. Zwyczajny tekst przekazujący fabułę książki i uczucia postaci. Ale kompletnie mi to nie przeszkadzało. Myślę, że właśnie o to chodziło w tej powieści - o historię przedstawiającą nam uczucia związane z odnajdywaniem samego siebie. Jeśli tak, to tekst jest na medal.
A co z głównymi bohaterami? Czy są irytujący? Według mnie nie są. Może niektórych z was mogła irytować Lula. Ale myślę, że ja wybaczam jej jej zachowanie. Osoba nieznająca własnej tożsamości i na siłę szukająca jej w różnych sytuacjach, może wydawać się irytująca, ale kto z nas nigdy nie zastanawiał się nad samym sobą? Czy na pewno jestem hetero/homo? A może bi? Dorosłe osoby mogą już nie pamiętać by zadawały sobie takie pytana, ale ja sama mam szesnaście lat i widzę jak często osoby w moim otoczeniu odkrywają samych siebie lub nie potrafią się określić. Często robią to także błędnie nie wiedząc co wybrać. Po prostu w tym wieku chce się być kochanym lub kogoś kochać. Tylko kogo? Dlatego uważam, że ta pozycja to świetna propozycja do czytania dla nastolatków. Pomaga zrozumieć siebie.
To druzgocąca świadomość. Strasznie jest być samotnym. Każdy chce do kogoś należeć.
Nie jest to też jedyna korzyść płynąca z lektury tej powieści. Opowiada ona także o przyjaźni czyli o tym co bardzo łatwo stracić w tym trudnym okresie dorastania. Historia Rory'ego i Luli to świetny przykład takiej relacji. Być może po lekturze tej książki sami ujrzycie w końcu ,,czarne ściany swojego pokoju''?
Przejdę teraz do tego co w książce jest hejtowane najbardziej. Chodzi tu o niebywałe skupisko osób ze środowiska LGBT. Jakby nie patrzeć to prawda - szef Rory'ego jest gejem tak jak Rory, Lula sama nie wie kim jest (bi), jej ojciec sam należy do tego środowiska, a jej nowa przyjaciółka jest lesbijką. Dużo, prawda? Ale znalazłam chyba dla tego wytłumaczenie. Książka nie miała być według mnie realna pod tym względem. Myślę, że autorka po prostu chciała przedstawić nam w powieści każde z tych środowisk i pozwolić nam je zrozumieć, a przede wszystkim zrozumieć osoby znajdujące się w takich sytuacjach jak bohaterowie książki. Jeśli taki był cel to twierdzę, że jej się udało.
Kończąc chciałam powiedzieć wam, że może książka nie jest językowym arcydziełem, ani żadną epopeją narodową. Mimo to według mnie niesie wspaniałą treść, a gdy przeczytałam ostatnią stronę nagle zdałam sobie sprawę, że smutno mi rozstawać się z tą książką. Autorka zakończyła ją w sposób nie pozostawiający mi żadnych pytań z tyłu głowy - każda sprawa została rozwiązana, a jednak nie chciałam jej kończyć. Potem po prostu zamknęłam książkę i z uśmiechem powiedziałam pod nosem - ,,Jejku, ale to było świetne..." - i własnie tego wam życzę. Tego miłego uczucia, które dotknęło mnie po zakończeniu tej powieści. Niestety nie potrafię go opisać. Po prostu sami musicie przeżyć to nietypowe uczucie katharsis. W mojej skali książki na jeden wieczór daję jej 10/10, a w skali ogólnoksiążkowej 9/10. Innymi słowy gorąco polecam!


Zaciekawiłaś mnie :D Rzadko kiedy czytam książki z wątkiem LGBT, jednak tym razem zrobię wyjątek i rozważę kupno tej książki przy następnym zamówieniu :) Przydałaby mi się właśnie taka książka na długie zimowe wieczory.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ♥
adventureinthelibrary.blogspot.com
Bardzo mi miło, że udało mi się ciebie zaciekawić. Książka jest wręcz idealna na jeden długi wieczór🙈💕 Pozdrawiam
UsuńWydaje się wciągająca :D Jak znajdę odrobinkę czasu, to na pewno przeczytam, a może nawet i kupię :D
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie:
https://emi-lovebooks.blogspot.com/
Wciągająca jest bardzo - naprawdę jeden wieczór, góra dwa i przeczytana💖👌🏻
UsuńJestem zainteresowana pozycją :)
OdpowiedzUsuńNa pewno po nią sięgnę ;)
Pozdrawiam, Tiggerss
https://tiggerssreads.blogspot.com/
To świetnie<3 Pozdrawiam
UsuńUwielbiam seriale/anime/książki/etc. w tematyce LGBT, więc pewnie i ta powieść wpadnie mi kiedyś w ręce, szczególnie, że tak pozytywnie się o niej wypowiadasz. ;)
OdpowiedzUsuńBuziaki!
Niech wpada czym prędzej. Pozdrawiam!💖
Usuń