piątek, 3 listopada 2017

,,Królestwo Kanciarzy" L. Bardugo - Na przebaczenie trzeba sobie zasłużyć.


   Hejka, kochani. Przychodzę do was dzisiaj z recenzją ,,Królestwa kanciarzy", czyli kontynuacji ,,Szóstki Wron" pani Leigh Bardugo. Może bez zbędnego przeciągania, przejdę do zarysowania wam treści drugiego tomu.

Otóż. Akcja rozgrywa się po siedmiu dniach od ostatnich wydarzeń z pierwszej części duologii (kto widział pisać duologie? Zawsze mam wrażenie, że seria jest niedokończona). Kaz Brekker i jego ekipa zostali wystrychnięci na dudka, a cały Ketterdam patrzy na nich spode łba. Nie mają pieniędzy, sprzymierzeńców ani wzajemnego zaufania. A więc co im zostało? Ich przewaga jest jedna - mają Kuweia - chłopca, który zna recepturę na jurdę parem, czyli środek chemiczny mogący doprowadzić do chaosu na całym świecie. Ich celem jest odzyskać pieniądze, honor i poważanie wśród gangów. Za każdą cenę.

Na szacunek trzeba sobie zasłużyć.

    Postacie i świat znacie zapewne z poprzedniej części, a jeśli nie - odsyłam was do recenzji ,,Szóstki Wron". Znajdziecie tam podstawowe informacje. A ja zacznę od razu od tego, że ta część z pewnością ciekawiła mnie bardziej od poprzedniej. Wydawałoby się, że zadanie jakiemu mają stawić czoło bohaterowie w drugiej części jest banalne w porównaniu do pierwszej. Przecież uprowadzenie kogoś z nieosiągalnej Lodowej fortecy brzmi ciekawiej od odzyskiwania honoru. A jednak. Weźmy teraz pod uwagę fakt, że w pierwszej opcji punkt kulminacyjny był jeden i trwał połowę książki, a w drugiej wiele musiało się wydarzyć. Odzyskiwanie honoru przecież nie przychodzi szybko i ludzie po pierwszej lepszej akcji nie zapomną upadku ekipy Kaza na samo dno. W drugiej części działo się wiele wątków co w ogóle mnie nie nużyło i urozmaicało akcję. Szkoda tylko, że książkę musiałam przerwać na dwa tygodnie na rzecz lektury. Ale już trudno się mówi.

Nie jesteśmy naszymi ojcami.

Wstyd określa to, kim jesteś.

   Kolejną rzeczą, która bardzo podobała mi się w kontynuacji było rozwinięcie postaci i ich wątków miłosnych. Otrzymujemy flashbacki z przeszłości prawie wszystkich postaci. Dowiadujemy się, że pod tą maską okrucieństwa są poranieni wewnętrznie ludzie, którzy także kiedyś zaznali dobroci i miłości. Ale coś lub ktoś im to odebrał i stali się tym kim są dzisiaj. Być może wiedzieliśmy już to w pierwszej części. Lecz ich dogłębne historie z drugiego tomu potrafiły mnie nawet wzruszyć. Szczególnie to co spotkało Inej i to jak za każdym razem, gdy spłacała swój niekończący się dług ,,znikała". Kaz Brekker również zyskał nową twarz, którą kocham tak samo jak tą okrutną z pierwszego tomu. Niektórzy mogą uznać, że zrobił się miękki. Ale ja uważam, że on nadal z wierzchu jest tym kim był wcześniej. Po prostu wiemy co dzieje się w jego głowie przez co może traci na tajemniczości, ale przybiera na moralności. Jesper, Wylan i Matthias również mają swoje historie do opowiedzenia. A ja uwielbiam flashbacki.

Te najstraszliwsze potwory nigdy nie wyglądają jak potwory.

   Pamiętacie jak w recenzji ,,Szóstki Wron" zachwycałam się Kazem i Inej? Teraz to już moje kompletne OTP. Naprawdę. To jak ta relacja jest rozpisana to istny majstersztyk. Po postu uwielbiam wszystkie ich wspólne sceny. Myślałam, że po łazience nie stanie się nic piękniejszego, ale to co Kaz zrobił na końcu dla Inej przekracza już wszelaką skalę. Nawet nie potrafię tego opisać słowami. Po prostu żeby to zrozumieć musicie przeczytać tę książkę.

   W recenzji pierwszej części wspominałam wam, że mam nadzieje na rozwój relacji Wylana i Jespera. Jedyne co mogę wam powiedzieć to to, że się nie zawiodłam. Boziu mam taki wspaniały cytat, ale to byłby spoiler... Odczuwam wręcz fizyczny ból, że nie mogę się nim podzielić. Pokażę wam chociaż kolejne momenty kiedy przez Jespera parsknęłam śmiechem.

- Wiecie jaki jest główny proble Van Ecka?
- Nie ma ani krzty honoru? - powiedział Matthias.
- Jest beznadziejnym ojcem? - podsuneła Nina.
- Łysieje? - zasugerował Jesper.

-  (…) Jesper? Jesteś wysoki, ciemnoskóry, wyróżniasz się w tłumie…
- Wszysko to synonimy ,,wspaniałego”.
- … a to oznacza, że musisz być dwakroć ostrożniejszy od innych.
- Za wybitność się płaci.

   Zanim przejdziemy do tego jak rozwinęła się relacja Niny i Matthiasa, chciałabym was zapytać czy również uważacie lub będziecie uważać, że autorka za bardzo poturbowała Ninę w drugiej części? Po spożyciu parem Nina musi zmagać się z narkotycznym głodem, a gdy już zdrowieje i odkrywa siebie na nowo otrzymuje potężny cios od końcówki powieści. Cierpi zbyt dużo. Za to wracając do jej związku z Matthiasem to w tej części bardziej mnie do siebie przekonują. A gdy już ich polubiłam to... no właśnie. Tego też musicie dowidzieć się sami.

   Podsumowując, uważam tę część za dużo lepszą od pierwszej. Postacie, które tak pokochałam w pierwszej części, zostały jeszcze bardziej rozwinięte, akcja był gęściejsza, a koniec książki był tak dobry, że nie można by było napisać lepszego zakończenia tej duologii. Tym razem nawet nie muszę podciągać oceny książki i otrzymuje ona 8,5/10💖 Nie jest to dla mnie 10/10 chyba tylko dlatego, że nie do końca zrozumiałam ten świat oraz jakoś średnio czuję kupców i gangi jako takie, ale mimo wszystko podobała mi się ta przygoda. Szczerze polecam wam tę krótką ,,serię", ponieważ jestem pewna, że trafi w gusta wielu osób. 
Pozdrawiam!

8 komentarzy:

  1. Ja zakochałam sie w tej duologii. Czytałam przed nią poprzednią serię autorki, jednak tak naprawdę dopiero ta historia skradła mi serce. Osobiście bardzo podobał mi się wątek z gangami i kupcami, ponieważ było to coś innego. Co więcej był bardzo dobrze poprowadzony. Ale każdy ma własny gust. ;) Jeżeli chodzi o Kaza to go wprost ubóstwiam. :D A scena z Inej w łazience, była przecudowna <3. Nie spodziewałam się nigdy takiej akcji.
    Ogólnie Królestwo Kanciarzy trzyma poziom pierwszej części i bardzo trudno mi było stwierdzić, która z moich była lepsza. Nie mniej jednak, podczas czytania obu tomów, nie mogłam wyjść z podziwu poznając plany Każą. :D

    Pozdrawiam serdecznie. :)
    niezapomniany-czas-czyli-o-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, tak. Kaz to kolejne ciasteczko do kolekcji, a jego plany rozsadzały mi umysł. Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę w końcu nadrobić tą serie obowiązkowo jednak czuję, że najpierw powinnam przeczytać poprzednią trylogie autorki.
    Do tego te okładki są obłędne!
    Pozdrawiam, Tiggerss
    https://tiggerssreads.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam w planach nadrobić jej poprzednią serię. Pozdrawiam💕🙈

      Usuń
  4. Jeju, jestem jedyną osobą, którą ta duologia zawiodła. Kaz mnie okrutnie irytował :(

    Karolina-comebook

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wiem, w których momentach mógł irytować 🤔 Ale ciii... ja mu tam wybaczyłam 😂💖🙈

      Usuń
  5. hahaha, cytaty, które przytoczyłaś naprawdę zachęcają do sięgnięcia po tę pozycję!
    muszę się w końcu zmotywować i zakupić te dwie, pięknie wydane książki, bo choć początkowo nie byłam przekonana, to jakoś kilka recenzji sprawiło, że zapragnęłam po nie sięgnąć :D

    Pozdrawiam serdecznie, cass z cozy universe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam wychwytywać cytaty w książkach 🙈💕 Miło mi, że udało mi się ciebie zachęcić♥️

      Usuń

Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia