Witam! Dzisiaj zrecenzuję dla was książkę, o której wcale nie tak dawno było bardzo głośno, a ja sama wstawiłam z jej udziałem mnóstwo zdjęć (okładka jest wprost obłędna!). Jak po tytule widzicie mowa tu o ,,Niedźwiedziu i słowiku" Katherine Arden. Jednak okładka i tytuł powieści mogą wprowadzać nas w błąd każąc nam sądzić, że jest to historyjka dla dzieci. Nic bardziej mylnego! Jeśli czytałbyś tę książkę swojemu dziecku do poduszki to nocą śniłyby mu się koszmary i sam
nastraszyłbyś swoją pociechę nie gorzej niż opiekunka młodego Starka w pierwszym sezonie ,,Gry o tron". Teraz przejdźmy do opisu tej powieści:
,,Na dalekiej Rusi, na skraju pustkowia, zima trwa przez większą część roku. Podczas długich wieczorów Wasilisa i jej rodzeństwo słuchają bajek, które opowiada im niania. Wasia uwielbia zwłaszcza historię o Mrozie, błękitnookim demonie zimy. Mądrzy Rosjanie boją się go, gdyż zabiera zbłąkane dusze, wierzą także w istnienie duchów chroniących ich domostwa przed złem.
Pewnego dnia osowiały ojciec Wasi przywozi z Moskwy nową żonę. Fanatycznie nabożna macocha zakazuje rodzinie składania ofiar domowym duchom. Na wioskę zaczynają spadać kolejne nieszczęścia, a zło z lasu podkrada się coraz bliżej. By obronić rodzinę przed niebezpieczeństwem, Wasilisa przywołuje swoją skrywaną dotąd magiczną moc...
Przepiękna mroczna baśń dla dorosłych, nie tylko tych, którzy lubią magię."
,,Pomagałam, jak mogłam, i zyskałam tylko ludzką nienawiść.'
Główna bohaterka tej książki - Wasilisa, chociaż wolę wersję Wasia, gdyż nie wiedzieć czemu cały czas przekręcałam jej pełne imię na Wasillę - to ten charakter, który osobiście bardzo lubię. Odważna, mądra, wytrwała i w pewnym sensie dzika. Dzięki takiej gamie cech postać w ogóle nie była nudna czy irytująca, a jak działała to zawsze wiedziała co robi. Polubiłam także z całego serca jej nianię Dunię i brata Aloszę. Nie mogę tego powiedzieć niestety o jej macosze Annie Iwanownie i o popie Konstantym, w których irytował mnie każdy cal ich istnienia, ale to miały być takie postacie. Poza ludźmi warte wspomnienia są również baśniowe istoty, które bardzo przypadły mi do gustu, a w szczególności czarty domowe. Autorka w świetny sposób uchwyciła ich charaktery i związane z nimi baśnie co na przykład w przypadku opowieści o Mrozie mogłam dostrzec - niektóre z tych baśni znałam z dzieciństwa. Kreowanie i łączenie postaci to mocna strona Pani Arden.
,,Lepiej wierzyć, że wszystko jest prawdziwe."
Uważam, że ostanie zdanie opisu należące do Library Journal świetnie opisuje całą powieść. Klimat Rosji, jej folklor i obyczajowość ukazana jest za pomocą ich baśni, czyli historii przekazywanych sobie z dziada pradziada kolejnym pokoleniom. Sama mam zamiar podstępem przemycić tę książkę pięć lat młodszej siostrze. Może jakimś cudem się uda? Bardzo chciałabym ją przekonać do tej pozycji tak samo jak chciałabym przekonać was do przeżycia tej niezwykłej przygody w skutej lodem Rosji. A może przekona was stwierdzenie, że książka w sam raz nada się dla ochłody w letnie upały? (udało mi się?😂) Ja to baśniowe cudeńko oceniłam na 9/10 i mam nadzieję, że spodoba wam się równie mocno jak mi!
o tej książce słyszałam już nie raz i miałam zamiar ją kupić, jednakże po przeczytaniu twojej opinii zastanawiam się teraz jeszcze bardziej nie wiem kompletnie co mam robić 😂
OdpowiedzUsuńJak to nie wiesz? Kupuj!!!
OdpowiedzUsuń